Sobotnie mecze Bundesligi rozegrane o 15:30 przyniosły sporo emocji. W Berlinie padło aż sześć goli, a stołeczna Hertha musiała podzielić się punktami z Bayerem Leverkusen. Słabo spisał się Wolfsburg, który doznał kolejnej porażki. Z kryzysu nie nie może wyjść także Hoffenheim, które swoją serię meczów bez zwycięstwa zwiększyło do pięciu. Zadowoleni mogą być za to w Norymberdze, ponieważ udało się wygrać na własnym boisku z FC Kaiserslautern, bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie.
Hertha Berlin – Bayer Leverkusen
Spotkanie w Berlinie świetnie zaczęło się dla gospodarzy. Już w 6. minucie Hertha wywalczyła rzut karny, którego nie wykorzystał jednak Kobiashvili. Na szczęście chwilę później piłkę w siatce umieścił Lasoggia, więc doświadczonemu obrońcy się upiekło. Berlińczycy grali naprawdę dobrze i niespodziewanie dyktowali warunki gry. Kolejne szanse zmarnowali Lasogga i Raffael, ale gdy nie szło podopiecznym Markusa Babbela, to „z przyjemnością” wyręczył ich Toprak, który wepchnął piłkę do własnej bramki. Dla gości dwa gole w plecy były wystarczającą motywacją, by się przebudzić i wziąć do roboty. W 24. minucie bramkę kontaktową zdobył Derdiyok i zrobiło się ciekawie. Mimo usilnych starań obu ekip, do przerwy więcej goli nie padło, sędzia pokazał jedynie Ballackowi żółty kartonik.
Na początku drugiej połowy zarówno Babbel jak i Dutt dokonali zmian i faktycznie miało to przełożenie na sytuację na boisku. Coraz lepiej prezentował się Bayer. Drużyna z Leverkusen przejęła inicjatywę i przeszła do ofensywy. Skutki takiej gry mieliśmy bardzo szybko, bo już w 64. minucie drugi raz na listę strzelców wpisał się Derdiyok. A skoro miał na koncie dwa trafienia, to czemu nie zdobyć hat-tricka? Remis miał bardzo pozytywny wpływ na ekipę gości, której ataki tylko przybrały na sile, a w 79. minucie swego dopiął Eren Derdiyok, który skompletował hat-tricka i z 0:2 wyprowadził swoją drużynę na 3:2. Niestety dla przyjezdnych Hertha nie zamierzała przegrać na stadionie olimpijskim i już 180 sekund później doprowadziła do wyrównania. Ładną asystą popisał się Kobiashvili, a do siatki po raz drugi trafił Lasogga. W końcówce meczu sędzia zmuszony był pokazać jeszcze dwie żółte kartki, lecz sam wynik nie uległ już zmianie. Po emocjonującym spotkaniu Hertha Berlin zremisowała z Bayerem Leverkusen 3:3.
FC Augsburg – VfL Wolfsburg
Przed tym spotkaniem Augsburg zamykał tabelę z 11 punktami na koncie. Wolfsburg miał o pięć oczek więcej oraz był na fali. W ostatnich tygodniach podopieczni Magatha zaczęli gromadzić punkty i stopniowo oddalali się od strefy spadkowej. Po tym meczu mieli odbić się od dna raz na zawsze. Jednak beniaminek u siebie czuł się wyjątkowo mocny. Już w 3. minucie Werner dostał żółtą kartkę, czym pokazał rywalowi, że łatwo skóry nie sprzedadzą. Pierwsza połowa była wyrównana, ale ze wskazaniem na gospodarzy, którzy w 44. minucie powinni objąć prowadzenie, lecz Molders trafił tylko w słupek. Wolfsburg nie miał tak naprawdę żadnej dogodnej okazji.
Po zmianie stron Augsburg rzucił się na rywala i zdecydowanie dominował na boisku. Chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Gospodarze grali swoje, nie dopuszczali przeciwników do głosu i w 65. minucie w końcu zdobyli w pełni zasłużonego gola. Na listę strzelców wpisał się Brinkmann, który bramkę zawdzięcza dokładnemu podaniu Moldersa. Wydawało się, że goście ruszą do odrabiania strat, ale dziś „Wilki” były bezzębne. Mało tego, to Augsburg dążył do podwyższenia prowadzenia, co się udało w ostatnich minutach meczu. Wynik na 2:0 ustalił wprowadzony w drugiej połowie Sinkala. Augsburg sprawił naprawdę sporą niespodziankę, a Magath cóż… chyba wali głową w mur.








