Podczas kolejnej, 27. kolejki Premiership wszystkie oczy skierowane będą na Old Trafford. Wicemistrz Anglii podejmie bowiem Manchester City Roberto Manciniego. Derbowe spotkanie pomiędzy dwiema ekipami z tego miasta to, niemal zawsze, gwarancja największych emocji.

Hit kolejki rozpocznie się o 13:45. Pierwszy mecz pomiędzy sąsiadującymi ze sobą ekipami zakończył się bezbramkowym remisem i nieco rozczarował oczekiwania. Kibice zapewne marzą o tym, żeby mecz potoczył się jak spotkanie z ubiegłego sezonu. Wtedy mecz zakończył się wynikiem 4:3, a w doliczonym czasie gry, zwycięską bramkę zdobył Michael Owen. Niepokonani do 26. kolejki United przegrali swój pierwszy mecz z ostatnią drużyną w lidze. Tamta przegrana nie była wynikiem przypadku, lecz słabej gry Manchesteru United, dlatego możemy sądzić, że w sobotę zobaczymy drużynę całkowicie odmienną od tej, którą „podziwiać” mogliśmy na Moulineux podczas ostatniej kolejki. Jeśli to goście ugrają na Old Trafford trzy punkty, zbliżą się do liderującego sąsiada na dwa punkty. Pokusa zwycięstwa graczy Manciniego będzie więc nieodparta. United za to wyjdą na boisko bez Rio Ferdinanda i Johny’ego Evansa i jeśli Vidić dobrze nie zorganizuje gry w obronie, rywale w niebieskich trykotach mogą napsuć Van der Sarowi sporo krwi.
O 16:00 rozpocznie się sześć kolejnych spotkań. Na Emirates Arsenal podejmie bohatera ostatniej kolejki – Wolverhampton Wanderers. Podopieczni Micka McCarthy’ego jako pierwsi w tej kampanii pobili „Czerwone Diabły”. Czy znakomitą passę uda im się podtrzymać na mecz z „Kanonierami”, którzy również w poprzedniej rundzie spotkań zawiedli, tracąc czterobramkowe prowadzenie z Newcastle? W kolejnym meczu Birmingham podejmie na St. Andrews Ground Stoke City. Ekipa McLeisha, choć mało przekonująco, wygrała swoje ostatnie spotkanie, ale punkty nada są im niezwykle potrzebne. Zespół z Birmingham nadal jest zagrożony strefą spadkową i walczyć o punkty będzie zacięcie. W innym spotkaniu na Ewood Park Blackburn przyjmie Newcastle. „Sroki” są w gazie po ostatnim spotkaniu. Przegrywając z Arsenalem do przerwy aż 4:0 podopieczni Alana Pardewa zdołali odrobić straty i sensacyjnie zremisować. W zgoła odmiennej sytuacji znajduję się menadżer Blackburn. Drużyna Steve’a Keana straciła w ostatnim meczu z Wigan aż cztery bramki.












