Jak wyglądały eliminacje do Mundialu w wykonaniu reprezentacji Polski, widzieliśmy wszyscy. Czarę goryczy przelała porażka w ostatnim meczu ze Słowacją w Chorzowie.
Po dziurki w nosie mam już tych eliminacji! Muszę jednak jeszcze do nich powrócić, bo irytuje mnie fakt, że wszyscy piłkarze reprezentujący nasz kraj utożsamiani są z wielką klęską i wrzucani są do jednego worka z napisem „porażka”. Postanowiłem ocenić podopiecznych Beenhakeera, a potem Majewskiego, adekwatnie do tego, jak naprawdę zaprezentowali się na boisku, grając w koszulce z orzełkiem na piersi.

Pod lupę wziąłem kilku piłkarzy, którzy wystąpili przynajmniej w trzech z dziesięciu występów, aby ocena dyspozycji danego reprezentanta miała jakikolwiek sens. Takich zawodników było piętnastu; większość z nich gra w ligach zagranicznych, ale nie miało to większego znaczenia.
Euzebiusz Smolarek 3+
Ocena dostateczna dla Ebiego w głównej mierze za wkład w wygranych z San Marino. Polacy zwyciężyli 10:0 i 2:0, a Ebi zdobył w tych meczach pięć goli. Nasz najskuteczniejszy kadrowicz oprócz strzelania bramek amatorom zdołał pokonać jedynie golkipera Słowaków, Jana Muchę. Jak na Smolarka to o wiele za mało, by nazwać jego występ w eliminacjach przynajmniej udanym.
Artur Boruc 2
Artur nazywany jest najlepszym polskim bramkarzem. Czy można tak powiedzieć po tych eliminacjach? Boruc przegrał Polakom przynajmniej dwa mecze. Jak to inaczej nazwać? Fakt jest taki, że nikt ani nic nie było w stanie zabrać nam zwycięstwa w Bratysławie w pierwszym meczu ze Słowacją. Polacy prowadzili od 70. minuty po golu Smolarka, wystarczyło dowieźć jednobramkową przewagę do końca. Co zrobił Boruc? W ciągu dwóch minut nasz bramkarz dwa razy tak samo dał się oszukać Sestakowi i ostatecznie przegraliśmy mecz 1:2. Każdy pamięta również zabawny kiks Boruca podczas meczu z Irlandią Północną. „Biało-czerwoni” przegrywali 1:2, kiedy Artur pomylił się fatalnie po podaniu Żewłakowa i pozwolił piłce wlecieć do bramki. W Belfaście przegraliśmy 2:3.
Roger Guerreiro 3
Starał się, próbował, przerzucał, kiwał, strzelał… Strzelał?! Roger rozegrał aż osiem spotkań w reprezentacji podczas tych eliminacji. Za każdym razem wybiegał w pierwszym składzie i prawie zawsze grał po 90 minut. Dlaczego więc nie pokusił się o choćby jedną bramkę? Roger nie zdołał pokonać nawet golkipera San Marino, choć zagrał przeciwko tej drużynie dwa pełne spotkania. Plusem naszego nowego Polaka jest to, że kiedy był przy piłce, miło patrzyło się na zwody i podania jego autorstwa. Bądź co bądź, to była jakaś odskocznia wizualna od reszty reprezentantów.












