Gdy zimą przychodził na testy do kieleckiego zespołu, mówiono o desperacji. W klubie, po odejściu Macieja Wilusza, poszukiwano stopera, ale CV Senegalczyka wydawało się tak żałosne, że nikt nie wierzył w piłkarską jakość zawodnika z Afryki.
Niespełna dwa miesiące po przyjściu Elhadjiego Diawa do Korony powiedzieć można, że przy Ściegiennego gra poważny kandydat do miana odkrycia piłkarskiej wiosny w ekstraklasie. Bardzo wysoki, wzbudzający respekt samą budową ciała stoper od pierwszych minut w naszej lidze zasługuje na słowa uznania. W swoim debiucie przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała niesamowitą interwencją uratował „Złocisto-krwistych” przed utratą gola, która skutkowałaby zapewne brakiem cennego punktu. Trudno oczekiwać, aby ktokolwiek przebił lub choćby skopiował wyczyn Senegalczyka – zasłonięcie pustej bramki w ten sposób wymagało wielkiego refleksu, zwinności i zdolności przewidywania.













