Mecz pomiędzy reprezentacjami Anglii i Polski będzie bardzo ważnym spotkaniem zarówno dla kibiców angielskich, jak i polskich, którzy stawią się bardzo licznie na Wembley. W sensie sportowym Polacy walczą już jedynie o punkty rankingowe, jednak Anglicy chcą awansu z pierwszego miejsca, aby uniknąć niepotrzebnej wpadki w barażach. Polacy powalczą o jeszcze jedno – o honorowe zwycięstwo na koniec eliminacji.

Jeśli ktoś myśli, że ten mecz jest już bez znaczenia, to jest w poważnym błędzie! Starcie o podtrzymanie życia w Charkowie przegraliśmy i do Brazylii nie pojedziemy, jednak wtorkowy mecz dla Polaków i Anglików będzie miał, poza tym sportowym, również aspekt społeczny. Przy okazji tego spotkania drużyny narodowej Polonia angielska stawi się na meczu bardzo tłumnie, ponieważ na Wembley zasiądzie najprawdopodobniej około 20 tysięcy polskich kibiców. No właśnie, kibiców, którzy przyjadą, aby zobaczyć, jak polscy piłkarze złoją skórę Anglikom, napompowanym pewnością siebie i spokojem o wynik tego meczu. Nic w tym dziwnego, ponieważ od pamiętnego 1973 roku, kiedy Tomaszewski poskromił Wyspiarzy, nic się nie zmieniło w kontekście przełamania na naszą korzyść w meczach pomiędzy Polską a Anglią.

Historia historią, ale na stadionie będzie wielu polskich kibiców, a przed odbiornikami telewizyjnymi zapewne kilka milionów. Wszyscy będą liczyli, że w końcu dopadniemy Anglików i na koniec tych żenujących dla Polaków eliminacji pokażemy, że chociaż techniki i energii często nam brakuje, to jednak mamy serce do walki i dzięki temu właśnie można wygrywać. Jan Tomaszewski, kiedy zatrzymywał Anglię, nie był fenomenalnie uzdolnionym bramkarzem. On po prostu zagrał ponad swoje możliwości, bo mu zależało i… się udało. Jeżeli zatem któryś zawodnik wracający w piątek ze stadionu w Charkowie pomyślał, że już po eliminacjach i we wtorek jeszcze jeden trening i wracamy, to musi zdecydowanie zmienić swoje plany. Trzeba pamiętać o tych wszystkich kibicach, którzy znów wierzą, mimo że wiary już nie powinno być, bo awans dawno przegraliśmy. Wierzą, ponieważ już tylko to nam pozostało… walka o honor. Panowie, nie zmarnujcie tego!












