W dzisiejszych meczach eliminacji do mistrzostw Europy obyło się bez niespodzianek. Jednakże w meczach ostatnich finalistów mundialu pachniało niespodzianką. Ostatecznie Holendrzy oraz Hiszpanie zainkasowali po trzy punkty, dzięki czemu awans do Euro jest na wyciągnięcie ręki.
Holandia – Węgry 5:3 (1:0)
Obie drużyny mierzyły się ze sobą w piątek i dziś nadarzyła się okazja do rewanżu. Węgrzy wciąż liczą się w stawce drużyn walczących o drugie miejsce w grupie, a Holendrzy awans mają na wyciągnięcie ręki. Dziś mieli przypieczętować swoją dominację w grupie E. Kibice zgromadzeni na Amsterdam Arena spodziewali się podobnej kanonady, jaka miała miejsce w piątek. Zaczęło się obiecująco. Już w 13. minucie bramkę dającą prowadzenie gospodarzom zdobył Robin Van Persie. Napastnik Arsenalu w poprzednim meczu zamknął wynik, a dziś miał sposobność do jego otworzenia. Przez pierwszą część drużyna „Oranje” kontrolowała przebieg gry. Rozluźnienie przyszło w ostatnich pięciu minutach. Wówczas swoje szanse mieli Gergely Rudolf oraz Zoltan Gera. Ich próby okazały się nieskuteczne. Na początku drugiej części trybuny amsterdamskiej areny dwukrotnie zamilkły. Gole w 47. oraz w 50. minucie zdobyli Rudolf oraz Gera. Sensacja wisiała w powietrzu. Holendrzy nie mogli sobie pozwolić na taki wynik, więc szybko wzięli się za odrabianie strat. Już w 61. minucie Wesley Sneijder precyzyjnym strzałem doprowadził do wyrównania. Remis w żadnym wypadku nie satysfakcjonował „Oranje”. W 73. minucie podanie Dirka Kuyta wykorzystał niezawodny Ruud Van Nistelrooy, który w przerwie meczu zmienił Robina Van Persiego. Wydawało się, że wszystko przebiega zgodnie z planem gospodarzy. Węgrzy nie chcieli składać broni. Po 120 sekundach po stracie bramki Zoltan Gera zmienił wynik na 3:3. Holenderscy fani przeżywali dziś prawdziwą huśtawkę nastrojów. Kiedy znów ich miny zmarkotniały, czwarty już powód do radości dał Dirk Kuyt w 78. minucie. Po kilkunastu minutach Holandia postawiła kropkę nad i. Znów zawodnik Liverpoolu zdobył gola dla gospodarzy. W Amsterdamie już nikt nie miał wątpliwości, która z drużyn zapisze na swoje konto trzy punkty. Holandia po tym zwycięstwie już może myśleć o mistrzostwach Europy. Węgrzy w dzisiejszym meczu pokazali charakter i przy odrobinie szczęścia nadal mają szansę na zajęcie drugiego miejsca w grupie.
Estonia – Serbia 1:1 (0:1)

Serbowie w tych eliminacjach już nie mogą sobie pozwolić na wpadkę, jeśli marzą o przepustce na Euro. Rywalizacja z Estonią miała drugie dno. Goście chcieli się zrehabilitować za blamaż z pierwszego meczu rozgrywanego między obiema drużynami. W Belgradzie Estończycy niespodziewanie wygrali 3:1. Dziś warunki do gry w piłkę były ekstremalne. W Tallinie obficie padał śnieg, czego rezultatem były kontuzje dwóch piłkarzy jeszcze w pierwszej połowie. Urazy dopadły Ninkovicia oraz Purjego. Ważnym wydarzeniem pierwszej połowy była bramka Pantelicia. Serbski napastnik w 38. minucie wykorzystał spore zamieszanie w polu karnym gospodarzy i mocnym strzałem pokonał Parejko. Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście. Kilka razy stworzyli sobie dobre sytuacje pod bramką golkipera Wisły Kraków. Estończycy ożywili się w ostatnich 20 minutach. Swoje okazje mieli Purje oraz Vassilijev. Serbia skutecznie broniła się do 84. minuty. Wówczas z rzutu wolnego potężnie uderzył Vassilijev, a podkręcona piłka zmyliła Brkicia. Serbski bramkarz przy tej interwencji mógł się zachować o wiele lepiej. Rewanż za pierwszy mecz z Belgradu okazał się nieudany. Remis w żadnym stopniu nie satysfakcjonuje podopiecznych Petrovicia, jednak nie przekreślił szans obu drużyn do zajęcia drugiego miejsca w grupie C.











