Reprezentacja Czech nie dopuściła do niespodzianki i pewnie uporała się z drużyną Liechtensteinu. Autorami dwóch dla bramek naszych południowych sąsiadów byli Baros i Kadlec.
Spotkanie rozpoczęło się zgodnie z oczekiwaniami, od ataków gospodarzy. Wynik został otworzony dość szybko – już po trzech minutach do siatki rywala trafił Milan Baros. Napastnik Galatasaray wykazał się dużą przytomnością, precyzyjnie wykorzystując podanie Tomasa Rosicky’ego. Czesi nie dali dojść do głosu swoim rywalom, jednak do gwizdka kończącego pierwszą połowę, nie zdołali ponownie wpisać się na listę strzelców. Najlepsze okazje marnowali: Pospech, który najpierw uderzył w poprzeczkę, a później jego strzał wybronił dobrze spisujący się Jehle, a także Lafata, często nękający bramkarza drużyny Liechtensteinu.

Nasi południowi sąsiedzi całkowicie zdominowali niżej notowanego rywala, czego obraz oglądaliśmy także w drugiej połowie. Punktem kulminacyjnym meczu był strzał w słupek Milana Barosa w 69. minucie. Zdeterminował on gospodarzy do jeszcze częstszego atakowania, czego efekty były widoczne już po 60 sekundach. Rzut rożny wykonywał Plasil, najwyżej w polu karnym wyskoczył Kadlec i strzałem głową pokonał golkipera Liechtensteinu. Do końca spotkania Czesi kontrolowali przebieg gry, chociaż szansę na gola kontaktowego miał Frick, dobrze spisał się jednak niemal bezrobotny w tym spotkaniu Cech.
Układ sił w grupie I na dobre się wykrystalizował. Od początku było wiadomo, że głównym faworytem do pierwszego miejsca są Hiszpanie, a stawką reszty drużyn będzie drugie miejsce. Najbliżej awansu z drugiej lokaty są właśnie Czesi, co udowodnili, wygrywając z niżej notowanym, skazanym na porażkę, Liechtensteinem. Warto dodać, że przegrani dzisiejszego meczu mają zero punktów po czterech meczach, co nie zwiastuje jakichkolwiek szans na historyczny awans.










