Legia nie zwalnia tempa i jest zainteresowana kolejnym zawodnikiem. Do listy życzeń Legii dołączył znakomity urugwajski napastnik, 32-letni Sebastian Abreu.
Od zakończenia rundy jesiennej Legia jest w gazie transferowym. Mimo tego, że do drużyny dołączył na razie tylko Tomasz Jarzębowski, to Legia nie ma zamiaru na tym poprzestać. Ostatnio Legia zamierzała sprowadzić Łukasza Gargułę, ale ten wybrał Wisłę. Miały być transfery ze Śląska Wrocław; wygląda jednak na to, że nic z nich nie wyjdzie, bo żaden z trzech zainteresowanych zawodników nie zamierza zimą opuszczać swojego zespołu.
Jak na razie Legii wyszły nici z polskich transferów. Nie udało się sprowadzić wcześniej wymienionych graczy, dlatego Jan Urban i Mirosław Trzeciak zaczęli się interesować zawodnikami z zagranicy. Pierwszym efektem działań obu panów jest zainteresowanie urugwajskim napastnikiem, Sebastianem Abreu. Ten 32-letni snajper chętnie przyszedłby do Legii. Jedyną przeszkodą mogą być jego indywidualne warunki kontraktu. Abreu chce zarabiać 400 tysięcy euro za rok gry przy Łazienkowskiej. Trochę wygórowane to żądania, ponieważ rzadko płaci się takie pieniądze w polskiej lidze. Do tego ma on przecież 32 lata i nie jest na pewno nadzieją na przyszłość. Przemawia za nim jednak fakt, że jest z pewnością świetnym snajperem. Według różnych sportowych gazet Abreu zdobył we wszystkich oficjalnych meczach 260 goli. To na pewno wynik nieprzeciętny. Popularny „El Coco” grał m.in. w takich klubach, jak: Deportivo La Coruña , Grêmio Porto Alagre czy Beitar Jerozolima. W reprezentacji Urugwaju rozegrał 45 meczów i strzelił 25 goli.
Jeśli Legii udałoby się sprowadzić Urugwajczyka, to już mówi się o znakomitym ataku. Bo przecież gdyby dołączył Abreu, Legia mogłaby grać dwoma napastnikami. Takesure Chinyama i Sebastian Abreu to może być mieszanka wybuchowa.










