W doliczonym czasie gry Wisła Kraków zwyciężyła 2:0 Odrę Wodzisław, natomiast Lech – też rzutem na taśmę – wyrwał punkt Polonii Bytom. Poza tym Lechia Gdańsk zgodnie z planem ograła 2:1 ŁKS, a Jagiellonia zgarnęła komplet punktów z Górnikiem Zabrze. 13. kolejka Ekstraklasy za nami.
Podopieczni Jacka Zielińskiego chcieli zrehabilitować się za porażkę przy Traugutta z Kolejorzem (0:3), a okazji do tego lepszej nie mogli sobie wymarzyć – nad wybrzeże zawitał ŁKS, który poza domem przegrał już cztery razy.

Gdańszczanie wyszli na murawę zmotywowani, z nastawieniem na grę ofensywną, choć dogodnych sytuacji było jak na lekarstwo. Zadanie ułatwił im jednak Marcin Adamski, który w 20. minucie w polu karnym sfaulował Piotra Wiśniewskiego. Jedenastkę na gola zamienił Maciej Rogalski. Później sytuacja wróciła do punktu wyjścia – łodzianie utrzymywali się przy futbolówce, a Lechia blokowała głównie dostępu do twierdzy Mateusza Bąka. Do biało-zielonych szczęście ponownie uśmiechnęło się cztery minuty przed przerwą – Łukasz Trałka po kilkunastometrowym rajdzie zdecydował się na strzał tuż zza pola karnego, Bogusław Wyparło skapitulował.
Po trzech kwadransach wiadomo było, że Lechii uda się przełamać złą passę trzech kolejnych porażek (0:2 w Białymstoku, 0:3 przy Łazienkowskiej oraz wspomniane 0:3 u siebie z Lechem). W drugiej połowie skupili się na obronie, nie pozwalając ŁKS-owi na zbyt wiele. Na dodatek pięć minut przed końcem w słupek trafił strzelec pierwszej bramki. Sprawdziło się stare piłkarskie powiedzenie, iż niewykorzystane okazje lubią się mścić. 90. minuta – premierowego gola w ekstraklasie strzelił 20-letni Kamil Bartosiewicz.
Kolejna wpadka Kolejorza
Najbiedniejsi w lidze, ich przestarzały stadion nadaje się co najwyżej do występów na zapleczu ekstraklasy. Mimo bardzo ciężkich warunków pracy Marek Motyka wykonuje kawał bardzo dobrej roboty – skazywani na spadek przed sezonem, po 13 kolejkach plasują się na świetnej 8. pozycji. W piątek poległa z nimi Legia Warszawa, kilka sekund zabrakło, aby dzisiaj pokonać Lecha Poznań. Bytom nie jest dla Kolejorza miejscem szczęśliwym. W przedostatniej kolejce zgubili tam dwa punkty, których brak nie pozwolił im uplasować się na pudle w ligowej stawce. Można zaryzykować stwierdzenie, że remis jest rezultatem sprawiedliwym, bo obie ekipy miały swoje sytuacje.
41 minuta – w pole karne z piłką przy nodze wbiega Piotr Reiss, jego strzał z 10 metrów okazuje się jednak niecelny. 42. minuta – Hubert Jaromin podaje do Grzegorza Podstawka, ten jednak w sytuacji sam na sam strzela prosto w Ivana Turinę. 63. minuta – tym razem Podstawek zachował się jak na prawdziwego snajpera przystało: otrzymał podanie z lewej strony od Marcina Komorowskiego, mając „na plecach” obrońców odwrócił się i uderzył z całej siły. 71. minuta – Podstawek mógł wpisać się na listę strzelców po raz drugi, lecz jego strzał z najbliższej odległości w ostatniej chwili blokuje Jakub Wilk. 86. minuta – świetna interwencja Michala Peskovicia, który wybronił tzw. woleja Tomasza Bandrowskiego. 90. minuta – chyba los nie chciał, aby bytomianie w ciągu tygodnia byli sprawcami dwóch sensacji w lidze: Kolejorza pięknym golem po uderzeniu od poprzeczki ratuje Jakub Wik. We wcześniejszej akcji powinna być podyktowana jedenastka za faul na Stiliciu.











