Za nami już ósma kolejka zmagań na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. I możemy czuć się zaskoczeni. Oprócz stałych bywalców na miejsce w jedenastce zasłużyli też piłkarze, których raczej mało kto by się spodziewał. Choć tym razem kolejka nie stała na hiperwysokim poziomie, zdołaliśmy stworzyć jedenastkę najlepszych zawodników.Bramkarz:
Krzysztof Pilarz (Cracovia) – bronił jak natchniony. Wobec biernej postawy obrońców miał wiele okazji do pokazania umiejętności i spisywał się znakomicie. Puścił ledwie jednego gola, ale patrząc na ilość sytuacji, to praktycznie nic. Na szczęście nie miało to wpływu na wynik.
Obrońcy:
Kornel Osyra (Piast) – bardzo dobry występ zaliczył młody defensor. Odkąd dołączył do pierwszego zespołu, działa to na niego zdecydowanie pozytywnie. Mimo wieku gra jak prawdziwy profesor, praktycznie nie popełnia błędów. I pomyśleć, że taki chłopak może mieć tak wielki wpływ na drużynę. Jego interwencje powodowały szał u przeciwników, którzy zwyczajnie byli bezradni wobec niedoświadczonego gówniarza.
Marek Wasiluk (Jagiellonia) – często wyśmiewany z racji swoich umiejętności, tym razem zagrał na boku obrony i to jak! Bardzo pewnie w defensywie, a i do przodu się zapędzał. Miał spory udział przy akcji bramkowej i w dużej mierze dzięki niemu udało się ograć wielkiego Lecha.
Dossa Junior (Legia) – patrząc na papier, niby nic dziwnego, ale w jego przypadku znalezienie się w jedenastce nic nie znaczy. Powinien być stałym bywalcem. Jednak znając go, następnym razem pojawi się tu pod koniec rundy. Oby to się zmieniło, bo jego dwie bramki w meczu ze Śląskiem i pozytywna gra w destrukcji pokazały, że to jeden z najlepszych stoperów w kraju.
Pomocnicy:
Gerard Badia (Piast) – wcześniej każdy zadawałby pytania „kto to do cholery jest?”. Teraz niespodziewanie Hiszpan wychodzi na pierwszoplanową postać. W poprzedniej kolejce dwie asysty, teraz bramka i Piast w końcu wychodzi na prostą. Do Quintany mu jeszcze brakuje, ale kto wie.
Sebastian Mila (Śląsk) – zasłużył na powołanie już po fakcie. Po dość zaskakującej decyzji Nawałki o powołaniu go do kadry nagle zagrał, jak przystało na jego poziom. Piękna bramka i kilka kapitalnych podań o mało nie mianowało go bohaterem. Szkoda, że tak cienko z tyłu, bo ofensywa Śląska wyglądała solidnie.











