Pierwsze zwycięstwo w roli opiekuna Odry odniósł Ryszard Wieczorek. W Białymstoku, po ponad 500 minutach, skapitulował Piotr Lech, a jego Jaga podzieliła się punktami z Polonią Bytom. W Krakowie, w meczu przyjaźni, pokonała 3:0 Lechię Gdańsk. Natomiast Ruch Chorzów w Łodzi odniósł pierwsze wyjazdowe zwycięstwo od marca.
Nazywać dzisiejszy mecz Piasta z Odrą derbami śląska naprawdę nie warto. I nie dlatego, że jesteśmy nimi karmieni co tydzień, a z tego względu, że ich poziom jest mizerny -więcej jest w nich kuriozalnych niż pięknych sytuacji.

Odra Wodzisław wystąpiła na własnym obiekcie w roli…gości. Dlaczego? Wiadomo, że stadion w Gliwicach nie spełnia wymogów Ekstraklasy, a więc wynajmuje stadion w oddalonym o około 40 km Wodzisławiu. Oni także pomagają – niedawno na 90 minut pożyczyli komplet strojów Polonii Bytom, która akurat zapomniała wzięła ze sobą tylko jeden komplet. Czym nas jeszcze ta kochana rodzima liga zaskoczy?
Co zapamiętamy z samego spotkania? Niewiele, a właściwie tylko tyle, że Ryszard Wieczorek odniósł pierwsze – w pełni zasłużone – zwycięstwo jako opiekun Odry. Zdecydowała o tym bramka z 64. minuta Marcina Malinowskiego, który ładnym strzałem z dystansu pokonał Grzegorza Kasprzika. Proponuje jednak tą potyczkę jak najszybciej wymazać z pamięci – mecz się odbył i tyle. Koniec kropka.
Przerwana passa Lecha
O wiele więcej emocji dostarczył pojedynek w Białymstoku, gdzie zawitali piłkarze bytomskiej Polonii. Rywalizacja sąsiadów w tabeli zapowiadała się niezwykle ciekawie. Wszak obie jedenastki są na fali – Jaga nie przegrała w trzech ostatnich konfrontacjach (dwa zwycięstwa), natomiast bytomianie w domowych meczach z Legią i Lechem wywalczyli aż cztery punkty (mało brakowało a byłoby sześć). Po tym spotkaniu nie została przerwana seria ani jednych, ani drugich – padł remis 2:2.
Przepraszam, jedna seria miała dzisiaj swój koniec – Piotr Lech nie wyciągał futbolówki z siatki od ponad 500 minut, ale dzisiaj wyciągnąć musiał. Żeby było ciekawiej – pokonał go kompan z Jagi – Litwin Andrius Skerla, który niefortunnie w 76. minucie interweniował przy rzucie rożnym. Goście poszli za ciosem i 120 sekund później strzeli bramkę „samodzielnie” – Janusz Wolański podał do Grzegorza Podstawka, który bez przyjęcia odegrał do Jakuba Zabłockiego, a ten umieścił piłkę w siatce.
Wcześniej, w 14. minucie, swoją premierową bramkę na boiskach Ekstraklasy zdobył ściągnięty latem z rezerw Realu Madryt – Szymon Matuszek, który skorzystał z dośrodkowania z rzutu rożnego Serba Damira Kojasevica. Wyrównujący gol padł w 88. minucie autorstwa Ensara Arifovica – z prawej strony dograł Mariusz Dzienis, a nie pilnowany Bośniak z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki.












