Prawdziwy deser 8. kolejki, czyli klasyk pomiędzy Lechem Poznań a Legią Warszawa, czeka nas w niedzielne popołudnie. O punkty rywalizowano dzisiaj na trzech stadionach – po pięciu kolejnych porażkach Piastowi Gliwice zależało na przełamaniu, GKS Bełchatów chciał udowodnić przyzwoitą formę, natomiast Polonia Warszawa zamierzała wrócić na fotel lidera. Wszyscy plan wykonali.
Debiutancki sezon w elicie polskiego futbolu beniaminek z Gliwic zaczął nieźle – od wiktorii nad Cracovią i remisu w Bełchatowie, lecz po pięciu porażkach z rzędu gracze zagrożonego Marka Wleciałowskiego zamykali ligową stawkę. (Jakby kłopotów było mało, to niebiesko-czerwoni jako gospodarze muszą grać w Wodzisławiu). Dlatego też batalia gliwiczan z łodzianami warta była przysłowiowe sześć oczek.

Od początku widać było, iż grają ze sobą drużyny, których szczytem marzeń jest w Ekstraklasie. Jeśli strzały były, to w większości bardzo niecelne. Na boisku królowała niedokładność. Jednak i w tego typu meczach można zachwycać się nad pięknem kopanej. Doliczony czas gry, Mariusz Muszalik zagrywa do Marcina Radzewicza, temu nieco odskakuje futbolówka od nogi, lecz 28-latek potrafił uczynić z tego pożytek – po strzale z woleja zdobył pięknego gola tuż za „16” bezradnego Bogusława Wyparły.
Bezradnym z pewnością czuł się również trener Marek Chojnacki. W przerwie dokonał roszad w składzie, które przyniosły spodziewany efekt. Kontra przyjezdnych w 69. minucie. Świetne prostopadłe podanie Jakuba Kujawy na lewą stronę boiska, w pole karne wbiega wprowadzony wcześniej Kamil Bartosiewicz, który cieszył się z debiutanckiej bramki w Ekstraklasie. Łodzianie mogli pójść za ciosem, ale świetnie w sytuacji sam na sam z Adamem Czerkasem zachował się Grzegorz Kasprzik. „Niewykorzystane sytuacje mogą się zemścić” – stara piłkarska prawda sprawdziła się dzisiaj w Wodzisławiu. Po brawurowej szarszy z prawej strony Jarosław Kaszowski zdołał dośrodkować do Marcina Folca, który wykorzystał warunki fizyczne. W tej sytuacji fatalnie zachowała się łódzka defensywa. „ – Gramy jak frajerzy, po prostu mam już tego dosyć” – krótko skomentował postawę ekipy z Alei Unii Marcin Adamski
Po cichu w górę
W dobrej dyspozycji znajduje się ostatnio i GKS, i Dawid Nowak. Przed tygodniem dzięki jego asystom bramki na wagę zwycięstwa w Wodzisławiu zdobywał Carlos Costly, lecz dzisiaj to jego nazwisko od 45.minuty widniało na tablicy świetlej. Świetnym krosowym podaniem obsłużył go Patryk Rachwał, a 24-latek bez przyjęcia, ze stoickim spokojem pokonał lobem Krzysztofa Pilarza. Wysoka forma odnalazła w końcu Łukasza Gargułę, który ostatnie miesiące miał dość kiepskie.











