W pierwszym sobotnim meczu 26. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy, w Gdyni, po raz trzeci w przeciągu dwóch miesięcy, zmierzyły się zespoły Arki i Śląska. Tym razem zadowoleni z wyniku mogą być tylko gospodarze.
W ubiegłą środę górą byli piłkarze Arki, którzy na własnym stadionie pokonali Śląsk Wrocław 1:0, jednak to zespół z Dolnego Śląska wystąpi w finale Pucharu Ekstraklasy. Dzisiaj wszystko wskazywało na to, że podopieczni Ryszarda Tarasiewicza wywiozą z Wybrzeża cenne trzy punkty.
Od pierwszego gwizdka to goście atakowali i efektem tego były dwie, szybko strzelone bramki. W 14. minucie wynikł otworzył Sebastian Dudek, a w 22. ten sam zawodnik asystował przy bramce Tomasza Szewczuka. Po zmianie stron wyraźnie zaatakowali gospodarze. Po rzucie rożnym do bramki rywala trafił Zbigniew Zakrzewski i na tablicy mieliśmy wynik 1:2. Zawodnicy Arki nie cieszyli się zbyt długo, bo chwilę później zrobiło się 1:3, a autorem bramki był Marek Gancarczyk.
Fani Śląska byli pewni, że nic nie przekreśli zwycięstwa, tymczasem ostatnie słowo należało do podopiecznych Marka Chojnackiego. W 75. minucie błąd Jarosława Fojuta, który za lekko podał do bramkarza, wykorzystał Niciński i poprawił na 2:3. Pod koniec spotkania piłkarze Śląska zrobili wszystko, by utrzymać wynik, jednak znów pecha miał Fojut.
Po rzucie rożnym, Kaczmarek starał się wybić piłkę daleko po za bramkę, jednak blisko stojący defensor przypadkowo skierował futbolówkę do własnej bramki.










