Wisła ograła Lechię 3:0, ale o tym, czy mistrzowie Polski się odblokowali, wyrokować jeszcze nie można. Krotko z bytu poza strefą spadkową cieszyli się piłkarze Odry, choć nie przegrali już czwartego meczu z rzędu. W 21. kolejce nie brakowało kontrowersji.

Do 65. minuty meczu w Krakowie gra Wisły wyglądała bardzo kiepsko. Akcje były szarpane. Gra się nie kleiła. Piłkarze Kasperczaka nie umieli znaleźć sposobu na strzelenie gola dobrze grającej Lechii. Gdańszczanie płynnie wyprowadzali akcje ze swojej połowy, dobrze operowali piłką. Jednak w 65. minucie Marcelo strzelił swojego siódmego gola w sezonie i Wisła się odblokowała. Zaczęła atakować, a akcje stały się składne. Później bramkę strzelił Jirsak, a właściwie nie strzelił, bo – jak wykazały pomeczowe analizy komputerowe – piłka nie przekroczyła linii bramkowej w stu procentach. Lechię dobił w końcówce Boguski. Czy 3:0 oznacza, że Wisła wróciła na właściwe tory? Być może. Ale gdyby Lechia wykorzystała sytuacje z pierwszej połowy, to o wyniku 3:0 krakowianie mogliby pomarzyć. Ich gra nadal pozostawia wiele do życzenia, a dopiero ewentualna wygrana w 22. serii spotkań w Bytomiu pozwoli zaryzykować stwierdzenie, że Wisła z wiosny to ta sama, którą oglądaliśmy jesienią.

Z drużyn czołówki wygrały jeszcze Lech i Ruch. O poznańskiej drużynie powiedzieć można tyle, że wiosną jest jak na razie bezapelacyjnie najlepsza i jeśli utrzyma tę formę do końca maja, to marzenia o tytule mogą się spełnić. A Ruch? Chorzowianie doskoczyli do czołówki po wygranej z PGE GKS-em Bełchatów. Gola na wagę trzech oczek zdobył Grzyb z rzutu karnego. Jak pokazały powtórki, „jedenastki” być nie powinno. Tosik najpierw trafił w piłkę, a dopiero potem w gracza Ruchu. Mimo to sędzia pokazał piłkarzowi z Bełchatowa czerwoną kartkę i podyktował karnego. W innym meczu Legia zremisowała ze Śląskiem 1:1.
Co słychać w dole tabeli? Odra zremisowała z Koroną i choć był to remis na wagę ósmego na 12 możliwych punktów w tym roku, to wodzisławianie znów są w strefie spadkowej. Niespodziewanie bowiem Piast pokonał Polonię Bytom i wyprzedził Odrę. Fatalnie zaczyna wyglądać z kolei sytuacja Polonii Warszawa. Stołeczna ekipa znów przegrała, a piątego gola w trzecim kolejnym meczu strzelił Ilijan Micanski, napastnik Zagłębia, który okazał się katem warszawian.











