W Warszawie, gdzie Lech przegrywał już 0:2, ostatecznie padł remis, dający jeszcze iluzoryczne szanse na mistrzostwa dla drużyny Franciszka Smudy. W meczu „o życie” pomiędzy Cracovią a Górnikiem Zabrze, pomimo szumnych zapowiedzi o wielkiej walce, jedynie remis. Również „czerwona latarnia ligi” – Arka Gdynia remisuje z ciągle mającym szanse na puchary, GKS Bełchatów.
W 41. minucie Polonia przeprowadziła akcję jak z „La Liga”. Lato kapitalnie zagrał do Zasady na lewe skrzydło, ten pod linią końcową założył „siatkę” Arboledzie, kierując piłkę do Iwanowskiego. Macedończyk pokazał, że w takich sytuacjach rzadko się myli i zdobył swą 11. bramkę w sezonie.

Już siedem minut po przerwie mogło być 2:0. W zamieszaniu pod bramką Turiny strzelał Gołębiewski, lecz poznaniaków uratowała poprzeczka. Napastnik „Czarnych Koszul” zrehabilitował się w 55. minucie. Po pięknym podaniu Mynara młodemu zawodnikowi nie pozostało nic innego, jak dołożyć nogę i pokonać poznańskiego bramkarza.
Lech odpowiedział błyskawicznie. Bandrowski mijając dwóch rywali podał do kapitana zespołu, Rafała Murawskiego, a ten technicznym strzałem po ziemi pokonał Przyrowskiego.
W 62. minucie był już remis, a kapitalnym uderzeniem z linii 16 metrów popisał się panamczyk, Henriquez. Zaledwie dwie minuty później na prowadzenie wyszła Polonia. Po strzale Laty z rzutu wolnego, zbyt lekko piłkę odbił Turina, do której dopadł Iwanowski i z bliska wpakował futbolówkę do bramki.
12 minut później powinno być 4:2 jednak słupek uratował Lechitów po strzale Mierzejewskiego. Lech nie rezygnował i dążył do wyrównania. Jedenaście minut przed końcem, po asyście Lewandowskiego, z bliska gola zdobył Rengifo.
Remis na Konwiktorskiej nadal daje iluzoryczne szanse dla poznaniaków na zdobycie mistrzostwa Polski.
Cracovia – Górnik: Dalej nic nie wiadomo…

Pierwsza połowa meczu była dosyć wyrównana. Na początku minimalną przewagę mieli podopieczni Artura Płatka, jednak Górnik nie dał zepchnąć się do defensywy. Potem to zabrzanie przejęli inicjatywę, ale również nie potrafili stworzyć sobie dogodnych, bramkowych sytuacji. Na trybunach można było usłyszeć stwierdzenia, że ranga meczu sparaliżowała piłkarzy.










