Eintracht Frankfurt wraca do finału europejskich rozgrywek po 42 latach. Dla „Orłów” Liga Europy jest niezwykle ważnym celem. Zwycięstwo w tych rozgrywkach jest bardzo prestiżowe, ale tu nie chodzi tylko o to. Zdobycie trofeum pozwoli władzom SGE na ustabilizowanie sytuacji w klubie i postawienie kolejnego kroku w rozwoju. Frankfurtczycy chcieliby na dłużej zagościć w europejskich pucharach i być częściej w górnej części tabeli Bundesligi.Niedawno na naszym portalu wspominaliśmy o dawnym sukcesie i wygraniu Pucharu UEFA przez „Orły”. W obecnych czasach Eintracht Frankfurt zaczyna wyglądać coraz lepiej nie tylko pod względem piłkarskim. Stworzono tam ciekawy projekt i postawiono na właściwych ludzi, którzy potrafią odnajdywać dobrych zawodników. Klub zarabiał na promocji piłkarzy, ale to wiązało się z problemem stabilności formy po sprzedażach. Teraz SGE chciałoby wygrać Ligę Europy z paru powodów. Oczywiście sam sukces w tych rozgrywkach jest czymś niesamowitym, ale ma to też inne znaczenie.
Eintracht Frankfurt idzie va banque
W ciągu ostatnich trzech lat Eintracht Frankfurt był rewelacją Ligi Europy. W sezonie 2018/2019 szedł jak burza i wyeliminował kilka bardziej znanych firm, jak choćby Szachtar, Inter czy Benfikę. Dopiero w półfinale zatrzymała go Chelsea, ale do tego potrzebowała rzutów karnych. Z tamtej drużyny wybiło się paru zawodników, których kibice kojarzą do dzisiaj. Zwłaszcza tercet ofensywy złożony z Ante Rebicia, Luki Jovicia i Sebastiana Hallera. Każdy z tych zawodników odszedł z klubu i zdecydowanie zasilił budżet SGE.
https://twitter.com/ChelseaPidginFC/status/1523595075137445889
Wtedy „Orły” miały trudne zadanie i problem do rozgryzienia. W Bundeslidze szło im bardzo dobrze, a przez pewien czas zajmowały nawet 4. miejsce. Jednak postawiono wszystko na jedną kartę, jaką były rozgrywki Ligi Europy. Eintracht nie miał odpowiedniej jakości kadry, aby móc wytrzymać walkę na kilku frontach. Europejskie rozgrywki zakończono na półfinale, ale kosztem spadku na siódme miejsce w lidze. Rok później europejską przygodę skończył szybciej, bo na 1/8 finału, a i w lidze nie było za kolorowo. W obecnych sezonie jest podobnie jak przed trzema laty.
Oliver Glasner, jak w przeszłości Adi Hütter, musiał pogodzić się ze słabszymi występami w Bundeslidze. W rodzimych rozgrywkach Eintracht Frankfurt nie wygląda zbyt dobrze. Właściwie w pierwszej części sezonu częściej był widywany w dolnej połówce tabeli. Po przerwie zimowej udało się ustabilizować formę i polepszyć swoją sytuację. Jednak „Orły” zrozumiały, że nie mogą rozłożyć sił na dwa fronty. Odrobienie strat w Bundeslidze kosztowałoby zbyt wiele sił. Ale w momencie, kiedy piłkarze wychodzili na boiska w rozgrywkach Ligi Europy, dostawali ekstra kopniaka energetycznego. Dlatego zdecydowano się pójść va banque właśnie w tym turnieju.











