Ważny mecz reprezentacyjny w Poznaniu – te wyrazy w kilku ostatnich latach na ogół nie szły ze sobą w parze. Dzisiaj się to w pewnym stopniu zmieniło, aczkolwiek nie za sprawą „Biało-czerwonych”. W ramach dywizji B Ligi Narodów rozegrano mecz Ukraina – Gruzja. I nie da się ukryć, że zainteresowanie było całkiem spore. Zapraszamy na kulisy meczu.
Poznań biało-czerwony
Już na półtorej godziny przed meczem przestrzeń przed stadionem była wręcz zalana potokiem niebiesko-żółtych oraz biało-czerwonych flag. Należy wręcz przyznać, że liczba gruzińskich kibiców była zaskakująco duża, uwzględniając pryzmat odległości międzypaństwowej. Naturalnie, część z nich na pewno jest mieszkańcami Poznania lub okolic, aczkolwiek niemal na pewno nie wszyscy. Skąd takie podejrzenie? Gdyż samych gruzińskich dziennikarzy przyjechało około 20!
Ukraińców na trybunach oczywiście było jeszcze więcej, ale niekoniecznie na prasowej części. Tu dominowali Gruzini, którzy niezwykle emocjonalnie podchodzili do meczu. Gdyby zasiedli na sektorze kibicowskim, trudno by ich było odróżnić od innych kibiców. Zero pohamowań dla swoich uczuć – tak tętniła pasja i miłość do kadry. Widać ją było również po tym, że w rozmowach przedmeczowych bez skrupułów przewidywali, że wygrają to spotkanie.
Na murawie stało się inaczej – Ukraina wygrała 1:0. Jednak w pojedynku kibicowskim już tak łatwo nie jest określić, kto był lepszy. Naszych wschodnich sąsiadów było więcej i jest to niepodważalny fakt. Jednak Gruzini mimo mniejszej liczebności dali z siebie naprawdę dużo. Mieli nawet swój wielki moment pod koniec spotkania, w którym ich reprezentacja wyrównała, aczkolwiek bramka została anulowana z powodu spalonego. Niemniej zobaczenie tego chwilowego wybuchu przeogromnej radości i tak było nieopisywalnym uczuciem dla bezstronnego obserwatora.
Organizacyjna sinusoida
Wielu sympatyków Lecha zastanawiało się, czy dobrym pomysłem jest organizowanie dodatkowego meczu, skoro murawa na stadionie już teraz jest w – oględnie mówiąc – niesatysfakcjonującym stanie. Nawet podczas konferencji prasowej reprezentacji Gruzji w dniu poprzedzającym spotkanie trener Willy Sagnol otrzymał o nią pytanie.











