IGolowy zespół T-Mobile Ekstraklasy stanął na wysokości zadania i dostarczył Wam solidną dawkę ciekawostek z inauguracyjnej kolejki naszych najważniejszych rozgrywek. Poza szeroko pojętymi wydarzeniami interesującymi, pokusiliśmy się o wybranie bohatera oraz antybohatera pierwszej rundy meczów. Całość w ramach zupełnie nowego cyklu o wdzięcznej nazwie „Echa Kolejki”.

Zaczynamy od meczu Śląska Wrocław z Górnikiem Zabrze, który miał być dla wicemistrzów Polski hucznym wejściem w nowy sezon, a także potwierdzeniem walki o najwyższe cele podyktowanej solidnymi transferami. Jak było naprawdę? W pierwszych pięciu minutach ekipa Oresta Lenczyka wybijała piłkę z linii bramkowej, a ostatecznie rozegrała FATALNĄ pierwszą połowę, po której Górnik prowadził. Dodatkowo wydawało się, że wrocławianie mają już na tyle mocną i zrównoważoną kadrę, że kto by nie zagrał od pierwszych minut, pod bramką rywala na pewno będzie gorąco. Otóż najgroźniejszymi zawodnikami Śląska w tym meczu byli… zmiennicy! Na deser nie brakowało zamieszania przy bramce wyrównującej, gdy po strzale Diaza sędzia zagwizdał zdobytego gola, a po meczu przyznał trafienie Voskampowi. Ciekawe, jak długo ich współpraca będzie się dobrze układała, gdy zaczną zabierać sobie trafienia w ten sposób.

Ale dość o meczu we Wrocławiu, który zakończył się wiadomym wynikiem. Na innych stadionach kibice również byli świadkami sporych emocji. Kraków na przykład gościł Koronę Kielce. Tam pojawił się sam szef naszego działu, a więc porcja ciekawostek jest naprawdę gorąca. Czego spodziewali się kibice Cracovii po transferze Andrzeja Niedzielana? Na pewno bramek. Czy je zobaczyli? Tak, ale nie jego autorstwa, a sam snajper wyglądał momentami nieporadnie, kopiąc się z Jovanoviciem i wdając się w utarczki słowne z Małkowskim. Równie nieporadnie wyglądał Biezen, który nie sprostał oczekiwaniom debiutu. Holender starał się tak bardzo, że sympatycy „Pasów” postanowili wygwizdać go za jego wysiłki. A w Młodej Ekstraklasie obydwaj bramkarze „Craxy” w meczu przeciw Koronie obejrzeli czerwone kartki. Jak widać, szkółka krakowska produkuje talenty czystej wody.













