Trzecia kolejka i trzy bramki Rudneva – oto bez wątpienia najważniejsze wydarzenie tej właśnie serii gier T-Mobile Ekstraklasy. Ponadto kilka słów o kibicach w Białymstoku, starych wyjadaczach, którzy nadal nieźle wyjadają, a także rotacjach składu, które przynoszą… no właśnie – jakie efekty?
Nasz cykl zaczynamy w tym tygodniu od wyróżnienia nikogo innego jak Rudneva. Nie trzeba specjalnie nikomu tłumaczyć dlaczego, ale zrobimy to, bo nasze łamy przeglądać mogą przecież laicy sportowego fachu. Otóż łotewski snajper zdobył w meczu z PGE GKS-em Bełchatów trzy bramki i w kwadrans przesądził o wygranej „Kolejorza”. A szkoda, bo gospodarze ostatniego meczu 3. kolejki mogli nawet po pierwszej połowie prowadzić, a ostatecznie przegrali 0:3.

Pozostajemy przy meczu wymienionych drużyn, bo tutaj pomimo wysokiej porażki warto nadmienić o dwóch weteranach polskiej piłki. Kosowski bardzo dobrze rozumie się na boisku z Żewłakowem, a ich współpraca wygląda coraz lepiej. Rajdy skrzydłowego były w zasadzie najgroźniejszą bronią bełchatowian, a dośrodkowania często zamykał właśnie ten bardziej usposobiony z bliźniaków Żewłakowów.
Co poza tym w 3. kolejce rodzimych rozgrywek? Na trybunach Jagiellonii panowała prawdziwie sielska atmosfera, i to bynajmniej nie sielska-piknikowa! Po ostatnich problemach z gniazdowym, nieuzasadnionej interwencji policji i oficjalnym komunikacie klubu, doping wyglądał naprawdę bardzo solidnie. Na stadionie w Białymstoku pojawiło się ok. 4 000 kibiców, chętnych obejrzenia zmagań swoich ulubieńców z Koroną i trzeba obiektywnie przyznać, że dali z siebie wszystko.

Zastanawiająca pozostaje dyspozycja Śląska Wrocław. Dyspozycja, a może raczej brak zgrania, bo trener Lenczyk nie boi się rotować składem już na początku sezonu i wychodzi to różnie. Raz wicemistrzowie Polski rozjeżdżają ŁKS 4:0, by następnie wymęczyć 1:0 w Chorzowie, a w międzyczasie rzutem na taśmę przejść kolejną fazę eliminacji do Ligi Europy. Faktem pozostaje jednak często zmieniane wyjściowe ustawienie wrocławian, przez co do końca nie wiadomo, czego się spodziewać po drużynie WKS-u.












