Jagiellonia Białystok doznała bolesnej porażki 2:6 w sparingu z Karpatami Lwów. Zdaniem jednego z opiekunów drużyny, Dariusza Dźwigały, wczorajsze spotkanie stanowi dobry materiał do analizy.
Pierwsza połowa meczu nie zapowiadała tak sromotnej porażki. Po golach Frankowskiego i Rasiaka białostoczanie byli w komfortowej sytuacji, mając dwubramkowe prowadzenie. Dramat rozpoczął się po przerwie.

– Bardzo źle zaczęliśmy tę drugą połowę. Szybko stracona bramka, na którą zespół nie potrafił odpowiednio zareagować, pociągnęła za sobą kolejne. Najważniejszym momentem była akcja, po której mogliśmy prowadzić 3:2. To nie była nawet stu, a dwustuprocentowa sytuacja. Niestety, drużyna ją zmarnowała – powiedział Dźwigała.
Nowy sztab szkoleniowy Jagiellonii z Tomaszem Hajto na czele od samego początku przygotowań forsuje ustawienie z trójką obrońców. Mimo wczorajszego niepowodzenia, trenerzy nie zamierzają z niego rezygnować.
– Chcemy pokazać zawodnikom, że nie będziemy bali się grać ofensywnie. Teraz musimy popatrzeć tylko na to, jak kto reagował, jak kto zachowywał się na danej pozycji. Dzisiejszy sparing pokazał nam, na kogo możemy stawiać w danym systemie gry – dodał Dźwigała.











