Niesamowitych emocji dostarczyli piłkarze kibicom zgromadzonym na Villa Park. Manchester United przegrywał z Aston Villą już 0:2 po bramkach Weimanna, ale wprowadzony w przerwie Javier Hernandez zdołał odwrócić losy meczu. Meksykanin strzelił dwa gole, miał wielki udział przy trzecim i goście zaliczyli wspaniały comeback, dzięki czemu umocnili się na lokacie lidera Premier League.
Pierwszy groźny atak przeprowadził były zawodnik Aston Villi, ale obecnie grający w Man United, czyli Ashley Young. Anglik w 5. minucie zszedł ze skrzydła do środka i oddał niezły, acz minimalnie niecelny strzał. Później do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, wśród których znowu brylował Benteke. W 9. minucie było groźnie pod bramką gości po uderzeniu Belga, ale zostało ono zablokowane. Chwilę później Benteke dostał piłkę z lewej strony pola karnego, przyjął ją sobie na klatkę i kopnął w stronę bramki. Z interwencją w ostatniej chwili zdążył Ferdinand.

Później gra nieco się uspokoiła. Nie zarysowała się przewaga ani jednych, ani drugich. Goście nie mogli narzucić swojego stylu gry, bo Irealand świetnie wyłączył z gry Scholesa. Anglik musiał się więc decydować na strzały z dystansu, ale w 33. minucie jego uderzenie było niecelne. Chwilę później trochę lepiej, ale i tak nieprecyzyjnie, strzelił za to Ireland. Gdy już wydawało się, że do przerwy gole nie padną, gospodarze wyszli z kolejną kontrą. Benteke na lewej stronie okazał się zbyt silny dla Smallinga, a następnie wystawił piłkę Weimannowi, który kopnął ją mocno – i futbolówka wpadła pod poprzeczką do bramki. Sędzia wznowił grę tylko na kilka sekund, po czym zaprosił zespoły do szatni.
Na drugą połowę zamiast Younga na boisko wyszedł już Hernandez. Początek to przewaga gości, ale w 50. minucie okazało się, że nawet Scholes nie jest nieomylny. Anglik w środku pola oddał piłkę przeciwnikom, którzy bezlitośnie to wykorzystali. Ireland wyprowadził kontrę, zagrał na lewo do Agonlahora, który chyba chciał strzelić, ale zamiast tego wyszło mu idealne dośrodkowanie. Weimann musiał tylko przystawić nogę i w taki sposób podwyższył prowadzenie Aston Villi.
Manchester jednak nie złożył broni i zaatakował ze zdwojoną siłą. W 58. minucie Scholes zrehabilitował się za swój poprzedni błąd, zagrywając długą piłkę do wychodzącego na pozycję Hernandeza. Meksykanin przyjął sobie futbolówkę całkiem nieźle, choć nie idealnie, ale i tak wykorzystał swój spryt i mimo asysty obrońcy między nogami Guzana umieścił piłkę w siatce. „Czerwone Diabły” poszły za ciosem i pięć minut później był już remis. Fani zobaczyli dobre rozegranie na prawo do Rafaela, ten dośrodkował w pole karne, gdzie niepilnowany na długim słupku znalazł się Hernandez. To nie było najlepsze wykończenie w jego karierze, ale bardzo szczęśliwe, bo piłka odbiła się od Vlaara i wpadła do bramki.












