Sobota jest zawsze najbardziej pracowitym dniem w niemieckiej piłce. Dziś rozegranych zostało sześć z dziewięciu spotkań 24. kolejki.
Największym zainteresowaniem cieszył się mecz Borussii Dortmund z Hannoverem 96. Jürgen Klopp namieszał nieco w składzie. Łukasza Piszczka zastąpił Kevin Grosskreutz, jako wysunięty napastnik zagrał Julian Schieber, a za jego plecami operował Robert Lewandowski. „Lewy” udowodnił, że należy go sprawdzić w reprezentacji na pozycji „dziesiątki”. Pomijając dwie zdobyte bramki (w tych sytuacjach, które miał, po prostu musiał je zdobyć), trzeba zaznaczyć, że był bardzo aktywny, inicjował akcje ofensywne i często znajdował się w sytuacjach podbramkowych, wbiegając w drugie tempo. Jednocześnie wysunął się na czoło klasyfikacji strzelców. Zadziwiająco dobrze na prawej obronie spisał się Kevin Grosskreutz, który wypracował dwie bramki, a udział przy wszystkich trzech miał Jakub Błaszczykowski. Warto zwrócić uwagę na Ilkaya Gündogana, który zarówno świetnie odbiera, jak i rozgrywa piłki. To właśnie on świetnym długim krzyżowym podaniem rozpoczął akcję, która doprowadziła do zdobycia pierwszego gola. Swoją premierową bramkę w barwach Borussii strzelił Julian Schieber. 90 minut zagrał Artur Sobiech, ale był bezbarwny, a w dodatku bramkę „ukradł” mu Mohammed Abdellaoue, o czym możecie przeczytać w relacji z tego meczu.
Równie ciekawie było w równoległych spotkaniach. Schalke wygrało drugi raz z rzędu, co ostatnio stało się pod koniec października. Oprócz fantastycznego Juliana Draxlera, który strzelił dwa gole i zanotował asystę, warto zwrócić uwagę na powrót do żywych Jana-Klasa Huntelaara. Holender trafił do siatki po raz pierwszy od 27 listopada. To była też sobota niemieckich niespodzianek. Hamburger SV tylko zremisował na wyjeździe z ostatnim Greuther Fürth, a Augsburg pokonał Werder Brema. Podopieczni Markusa Weinzielra wiosną zdążyli już zdobyć więcej punktów niż przez całą pierwszą rundę.
Na zwieńczenie soboty w Niemczech czekał nas pojedynek Bayeru Leverkusen z VfB Stuttgart. Już w 12. minucie przy dużym udziale Philippa Wollscheida i sędziego spotkania swoją złą passę przerwał Vedad Ibisević. Bośniak wykorzystał rzut karny, zdobywając pierwszego gola w lidze od 8 grudnia, a jego bramka przez 70 minut dawała prowadzenie gościom. „Aptekarze” z Sebastianem Boenischem i Arkadiuszem Milikiem na ławce przeważali, ale Ulreich nie miał zbyt dużo pracy. Dwie groźne kontry piłkarzy ze Stuttgartu nie zostały wykorzystane, co się zemściło. W ciągu czterech minut, kiedy na boisku przebywał już Milik, gospodarze strzelili dwa gole. Najpierw rzut karny wykorzystał Stefan Kiessling, dzięki czemu zrównał się w klasyfikacji strzelców z Robertem Lewandowskim, a potem przy sporym udziale Milika zwycięstwo Bayerowi dał Lars Bender. Ostatecznie Bayer w ostatnich minutach uratował zwycięstwo.
A już jutro czekają nas mecze walczącego o puchary Mainz, które pojedzie do Düsseldorfu, oraz Bayernu, który powalczy o pobicie kolejnego rekordu na stadionie Hoffenheim.








