Zaufanie do własnych umiejętności oraz wielka chęć gry spowodowały, że Walia triumfuje nad Anglią.
„Kanonierzy” przyjechali do Walii osłabieni brakiem dwóch ofensorów, którzy odlecieli już na zgrupowanie przed najbliższym Pucharem Narodów Afryki. Natomiast na ławce rezerwowych zasiadł istny talizman Arsenalu – Thierry Henry.

Problemy z defensywną Arsene Wenger rozwiązał Ignasi Miquelem, który na swojej stronie miał toczyć pojedynki z najlepszym zawodnikiem „Łabędzi”, Nathanem Dyerem. W pierwszym składzie przed hiszpańskim defensorem biegał Andrei Arszawin, którego przyszłość wciąż osłana jest mgłą.
Pierwszy gwizdek sędziego jeszcze nie do końca rozszedł się echem po Swansea, a goście zdobyli prowadzenie. W środku pola bezpańską piłkę dostał Arszawin. Nie kombinując, podał do przodu, w uliczkę. Robin van Persie zgubił kryjącego go obrońcę i pognał po futbolówkę w pole karne. Tam, będąc oko w oko z Vormem, kropnął prawą nogą przy prawym słupku. Był to 20. kolejny gol Holendra w 20. meczu wyjazdowym. Rok się skończył, a van Persie trafia dalej.
Niespełna dziesięć minut później w pole karne Szczęsnego wpadł Nathan Dyer. Trzymał piłkę krótko po nodze, interweniować chciał Djourou, który mówiąc kolokwialnie, skrobnął mu marchewkę. Anglik padł jak rażony piorunem. Prowadzący arbiter nie wahał się i jego palec wskazał na wapno. Powtórki nie do końca wyjaśniły sytuację, zdaje się, że zawodnik gospodarzy mógł udać kontakt. Do rzutu karnego podszedł Sinclair i bez trudu doprowadził do remisu.
Arsenal wziął szybko się w garść. Drybling van Persiego w polu karnym Vorma spowodował, że Ramsey okiwał holenderskiego bramkarza i niemal z linii końcowej oddał strzał. Nie był to Roberto Carlos, a piłka nie przełamała praw fizyki. Po odbiciu się od dłuższego słupka wyszła w pole.
Gra została uspokojona i piłkarze zaczęli skupiać się na defensywie. I jedni, i drudzy zanotowali mnóstwo odbiorów. W grze gości widać było brak jednolitego dowodzenia. Szybki Walcott podawał niecelnie. Obraz jeźdźca bez głowy przejmował nad nim kontrolę.
Do końca pierwszej odsłony nie działo się nic, co mogłoby wpłynąć na wynik. Piłkarze zeszli do szatni nabrać sił przed drugą połową.
Drugie 45 minut zaczęło się od zmiany w drużynie „Łabędzi” . Sigurdsson zastąpił Augustiena i jak się okazało, była to wyśmienita zmiana. Inicjatywę w grze przejmowali goście, którzy potrafili zapanować nad chaosem stworzonym przez drugą linię Arsenalu. Po 10 minutach znakomity tego dnia Nathan Dyer wbiegł w pole karne i nie dał szans Szczęsnemu, uderzając po długim rogu.












