Świadkami dobrego spotkania byli kibice na Dialog Arenie w Lubinie. Zagłębie zremisowało z Lechem 1:1, a obie bramki były przedniej urody.
Pierwsze minuty spotkania były chaotyczne w wykonaniu obu zespołów. Piłka co prawda szybka krążyła pomiędzy zawodnikami, ale sporo było niedokładności z jednej i drugiej strony. Brakowało za to akcji bramkowych. Pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie w 10. minucie gospodarze. Z narożnika pola karnego z woleja uderzał Gancarczyk, ale piłka przeszła minimalnie nad poprzeczką. Na odpowiedź Lecha nie trzeba było długo czekać. Stilić ładnie prostopadłym podaniem uruchomił Rudneva, ale ten w sytuacji sam na sam z golkiperem „Miedziowych” uderzył obok bramki.

W 23. minucie dobrze do prostopadłej piłki wyszedł Rudnev, ale ubiegł go Isajlović. Wydawało się, że sędzia pokaże na 11. metr, ale jednak arbiter spotkania dopatrzył się faulu na bramkarzu Zagłębia. Drugi kwadrans gry był bliźniaczo podobny do pierwszego. Obie drużyny niby grały ładnie piłką, niby starały się szybko nią operować, ale gdzieś w okolicy 20. metra przed bramką rywala przychodził moment krytyczny i wkradała się niedokładność.
Ostatnie minuty pierwszej odsłony to słabsza gra z obu stron. Tempo spotkania znacznie spadło, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie.
Dopiero w 41. minucie groźnie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego uderzał Rudnev, ale piłka po jego uderzeniu głową poszybowała nad poprzeczką. Pierwsze 45. minut nieco rozczarowało.
Druga połowa spotkania zaczęła się od mocnego uderzenia gości. Lech przez pierwsze trzy minuty drugiej odsłowny nie schodził z połowy Zagłębia i to przyniosło skutek. W 48. minucie po zespołowej akcji piłkę w polu karnym otrzymał Henriquez i potężnym strzałem w długi róg umieścił piłkę w bramce Isajlovicia.
W 60. minucie mogło być 1:1. Po dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głową uderzał Stilić, ale na posterunku był Kotorowski. Pięć minut później fatalnie przestrzelił Wilk. Mając mnóstwo czasu i tylko Isajlovicia przed sobą, uderzył obok bramki. Chwilę później akcja przeniosła się pod pole karne Lecha. Głową uderzał Wilczek, ale świetnie interweniował Kotorowski.
Kolejne minuty spotkania to ataki Zagłębia. Żaden z nich jednak nie był na tyle skuteczny, by załamać dobrze grającą defensywę Lecha.












