Władimer Dwaliszwili został bohaterem Polonii Warszawa, która pokonała Jagiellonię Białystok 4:1. Choć pierwsza połowa meczu była wręcz dramatyczna, to w drugiej oglądaliśmy aż cztery bramki. Przy trzech bramkach zdobytych przez Polonię asystował wcześniej wspomniany Dwaliszwili.

Jagiellonia Białystok i Polonia Warszawa podchodziły do tego spotkania bardzo rozdrażnione. Obie drużyny w ostatnim czasie zawodzą, dlatego z tym meczem związana była bardzo duża presja – innymi słowy każdy musiał wygrać.
Obie drużyny rozpoczęły od powolnego konstruowania akcji w środku pola. Pierwszy kwadrans gry nie przyniósł żadnej konkretnej akcji, po której mógł paść gol dla którejś z drużyn. Jakość gry w pierwszej połowie była wyjątkowo niska. Oba zespoły nie potrafiły stworzyć sobie dogodnych sytuacji pod bramką rywala. Pechowcem pierwszej połowy bez wątpienia będzie Marcin Baszczyński. Zawodnik „Czarnych Koszul” za faul na Makuszewskim otrzymał żółtą kartkę, która wyeliminuje go z derbowej potyczki z Legią Warszawa.
W 36. minucie totalną nudę przerwał Edgar Cani. Albańczyk zdobył bramkę głową po dograniu Dwaliszwilego – była to dopiero pierwsza groźna sytuacja „Czarnych Koszul” w spotkaniu. Pierwsza, bardzo przeciętna, część spotkania zakończyła się prowadzeniem gospodarzy 1:0.
Druga część meczu również nie zaczęła się emocjonująco. Obu drużynom wyraźnie brakowało koncepcji na grę, przez co często zawodnicy obu zespołów tracili piłkę. Za nadmierną agresję, zaraz po wznowieniu gry, zostali ukarani Ermin Seratlić oraz Maciej Sadlok. W 59. minucie Maciej Makuszewski zdobył bardzo ładną bramkę. Wszystko zaczęło się od straty reprezentanta Polski, Tomasza Jodłowca. Następnie piłka znalazła się pod nogami Tomasza Kupisza, a chwilkę później pierwszą bramkę w rundzie wiosennej dla Jagiellonii zdobył mocnym strzałem pod poprzeczkę z 15 metrów Maciej Makuszewski.
Na 23 minuty przed końcem meczu swoją sytuację miał występujący na lewej obronie Paweł Nowotka. Zawodnik z impetem wpadł w pole karne, ale piłka po jego mocnym strzale z okolic linii pola karnego przeleciała nad poprzeczką. Piłkarskie porzekadło mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Piłkarze Jagiellonii na pewno wiedzą, o co chodzi. Na kwadrans przed końcem spotkania na prowadzenie gospodarzy wyprowadził Paweł Wszołek, który otrzymał bardzo dobrą piłkę od Władimera Dwaliszwilego, i z bliskiej odległości pokonał Grzegorza Sandomierskiego. Dzieła zniszczenia dopełnił w 83. minucie spotkania Tomasz Brzyski, który bezproblemowo zamienił podanie Dwaliszwiliego na bramkę. To trzecia asysta Gruzina w tym meczu – w drugiej połowie grał naprawdę dobrze. Ostatnią bramkę w doliczonym czasie gry zdobył Łukasz Teodorczyk, który wykorzystał kontratak Polonii i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza gości. Spotkanie po wyrównanym meczu zakończyło się wygraną Polonii Warszawa 4:1, jednak do momentu strzelenia bramki przez Pawła Wszołka nic nie wskazywało na to, że ten pojedynek zakończy się takim wynikiem.











