Manchester United i Manchester City pewnie wygrywają swoje spotkania. Podopieczni Moyesa na wyjeździe rozprawili się ze stołecznym Fulham, zwyciężając 3:1, „The Citizens” zaś u siebie rozgromili Norwich aż 7:0.
Znów piekielni, Man Utd wygrywa z Fulham
„Czerwone Diabły” od początku meczu były stroną przeważającą. Ich pierwsza groźna akcja zakończyła się golem. Wayne Rooney otrzymał podanie z głębi boiska i wyłożył piłkę na piąty metr. Do toczącej się futbolówki dopadł Antonio Valencia i wpakował ją do bramki Stekelenburga. Gospodarze mogli odpowiedzieć już po kilku minutach gry. Dimitar Berbatov znalazł się bowiem w sytuacji sam na sam z Davidem de Gea, lecz nie udało mu się pokonać młodego Hiszpana. Man Utd dalej było głodne goli i nie odpuszczało żadnej piłki. Jego przewaga narastała. W niespełna trzy minuty zdobyło dwie kolejne bramki. Najpierw Scott Parker pogubił się w środkowej części boiska i będąc naciskany przez Januzaja, stracił piłkę. Młody Belg zagrał ją prostopadle w kierunku Robina van Persiego, a „Latający Holender” z ostrego kąta potężnym strzałem wpakował piłkę pod poprzeczkę. Tuż po chwili, w 21. minucie spotkania, do siatki trafił „Wazza”, a przepięknie asystował mu van Persie. Holender popędził do linii końcowej, zatrzymał piłkę i obsłużył Rooneya świetnym podaniem między nogami Amorebiety.
Druga połowa nie przyniosła już tylu emocji. W grę podopiecznych Davida Moyesa wdarło się sporo niedokładności. Akcje „Czerwonych Diabłów” kończyły się niecelnymi zagraniami. Gospodarze wykorzystali chwilową niemoc Man Utd i zdobyli kontaktową bramkę. Krótko rozegrany rzut wolny na trafienie zamienił Kacaniklić, który huknął z dystansu, po czym futbolówka po rykoszecie od Wayne’a Rooneya wpadła do siatki. Pozostała część spotkania toczyła się w środkowej części boiska. Obraz gry nie był już tak emocjonujący, a akcji podbramkowych było jak na lekarstwo
Pogrom na Etihad
Podopieczni Manuela Pellegriniego rozgromili Norwich aż 7:0. Mecz był rozgrywany pod dyktando „The Citizens”. Goście byli pozbawieni wszelkich atutów i zasłużenie opuścili Etihad Stadium z opuszczonymi głowami. Gospodarze strzelecki festiwal rozpoczęli w 16. minucie spotkania. David Silva oddał z piątego metra strzał, który pewnie zablokowali obrońcy Norwich. Bramkarz gości odruchowo rzucił się na murawę, a pędząca piłka odbiła się od nóg pomocnika „Kanarków”, Bradleya Johnsona, i poszybowała do pustej bramki. Drugi gol dla City padł po zaledwie pięciu minutach gry. Podanie z głębi pola otrzymał Aguero. Argentyńczyk spokojnie zastawił piłkę na dziesiątym metrze, poczekał na partnerów z drużyny i wystawił futbolówkę wprost pod nogi Davida Silvy. Hiszpan tym razem się nie pomylił i mocnym uderzeniem pokonał Ruddy’ego. Kolejnego gola City zdobyło już po czterech minutach gry. Nasri dorzucił piłkę w okolice pola bramkowego, tam dopadł do niej Matija Nastasić i mocnym strzałem głową wpakował futbolówkę do siatki. Po trzeciej bramce Manchester na chwilę zwolnił tempo gry. Gospodarze mądrze operowali futbolówką w środkowej części boiska, czasem próbując nieszablonowych zagrań. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy City zdobyło kolejną bramkę. Tym razem na listę strzelców wpisał się Alvaro Negredo, który dobił futbolówkę do siatki po świetnym podaniu od Aguero.










