Reprezentacja Polski po czterech dniach po raz drugi bezbramkowo zremisowała swój mecz. Pierwsza połowa to bardzo dobra gra Polaków. Druga jednak pozostawiała wiele do życzenia.
Obie ekipy przestępowały do tego spotkania w celu przygotowań do wielkich imprez. Serbowie już 13 czerwca rozpoczną batalię w mistrzostwach świata meczem z Ghaną. Polacy zaś nie myślą o żadnym mundialu, lecz o mistrzostwach Europy, które już za dwa lata odbędą się na boiskach naszego kraju oraz Ukrainy. Trener Franciszek Smuda nie próżnuje i już rozpoczął selekcję na najważniejszą imprezę dla polskich kibiców. Popularny „Franz” wystawił swój zespół taktycznie przypominający FC Barcelona. Z przodu rywali straszyć mieli Jakub Błaszczykowski, Dawid Nowak oraz Robert Lewandowski. W bramce Serbów od pierwszych minut znalazł się zawodnik Zagłębia Lubin – Bojan Isailović.

Polacy od początku próbowali przejąć inicjatywę w tym spotkaniu. W 3. minucie ładnym strzałem popisał się Jakub Błaszczykowski, ale piłka po jego strzale nie znalazła drogi do bramki. Chwilę później szczęścia próbował Dariusz Dudka, ale jego uderzenie zza 16 metrów znowu było niecelne. Przez pierwszy kwadrans to Polacy prowadzili grę. Oni byli częściej przy piłce. Serbowie powstrzymywali naszych reprezentantów w sposób niedozwolony. Gra jak na mecz towarzyski była naprawdę bardzo agresywna i sędzia musiał temperować emocje piłkarzy. Podczas tej połowy mecz przypominał bardziej piłkę wodną, bo nad stadionem w Austrii padał rzęsisty deszcz.
W 12. minucie bardzo ładnie z lewej strony pola karnego przedarł się przez serbską obronę Maciej Sadlok, był jednak faulowany. Do piłki podszedł Błaszczykowski, lecz jego strzał nie był najwyższych lotów. Cztery minuty później nasi piłkarze przeprowadzili bardzo ładną akcję. Peszko otrzymał ładne podanie i wyszedł sam na sam, jednak został uprzedzony przez Isailovicia. Deszcz wciąż nieustannie padał, a boisko powoli zamieniało się w bagno. Bardzo dobre zawody w tej połowie rozgrywał Błaszczykowski. W 21. minucie piłkarz Borussii Dortmund przeprowadził ładną akcję z prawej strony boiska, lecz Subotić zdołał wybić piłkę. Trzy minuty później fantastyczną okazję miał Lewandowski, lecz Isailović pokazał swój bramkarski kunszt.

Pierwszą dogodną okazję Serbowie mieli w 28. minucie. Fantastyczną akcją popisał się Milos Krasić, podał do Lazovica, ten uderzył na bramkę. Piłka zatrzymała się jeszcze na linii i pomogła Fabiańskiemu złapać ją na linii bramkowej. Kolejną okazję Serbowie mieli w 34. minucie. Ponownie zagrał Krasić, tym razem do Żigica, ale ten nie trafił w bramkę. Końcówka połowy była już bardziej wyrównana niż pierwsze minuty. Można nawet powiedzieć, że to piłkarze Serbii byli stroną przeważającą i to oni konstruowali groźniejsze akcje. Przykładem jest tu Jovanović, który przedarł się lewą stroną i uderzył wzdłuż linii bramkowej. Na szczęście nikt do tej mocnej futbolówki nie zdołał dojść i Fabiański zaczął od własnej bramki.












