Król strzelców sezonu 2009/2010 przyznał, że jest szczęśliwy w Chelsea. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej zdementował tym samym medialne pogłoski, że jest niezadowolony, od kiedy na Stamford Bridge zawitał Fernando Torres.
Pozycja Didiera Drogby po rekordowym transferze Fernando Torresa do Chelsea nieco spadła. 33-letni napastnik w dwóch pierwszym meczach, po pojawieniu się hiszpańskiego snajpera, wylądował na ławce rezerwowych, wchodząc dopiero w drugiej połowie spotkania. Część mediów zaczęła spekulować, że Drogba idzie w odstawkę i być może latem opuści Stamford Bridge. Jednak Carlo Ancelotti stwierdził, że celowo postawił na atak Anelka – Torres, by wywołać w Drogbie piłkarską złość i chęć gry. Ostatnio 33-latek coraz częściej pojawia się od pierwszych minut i to on jest partnerem Hiszpana, a ich współpraca z meczu na mecz wydaje się coraz lepsza.
Sam Drogba przyznaje, że nie ma najmniejszego zamiaru opuszczać Stamford Bridge i czuje się szczęśliwy, grając dla londyńskiej Chelsea.
– Zawsze ktoś będzie coś pisał na temat mojej przyszłości. Ale ja cały czas powtarzam: moje miejsce jest tutaj, to tutaj daję z siebie wszystko, a po drugie to normalne, że klub pozyskał kolejnego napastnika, jesteśmy ambitni i walczymy o najwyższe cele, zwłaszcza o triumf w Lidze Mistrzów. Jestem tutaj szczęśliwy, bo wiem, że fani w stu procentach wierzą w moją lojalność wobec klubu, a to jest dla mnie najważniejszą rzeczą – wyznał 33-letni napastnik.










