Po niezwykle emocjonującym meczu i jeszcze bardziej emocjonującej końcówce na Goodison Park Everton zremisował z Manchesterem United. Goście stracili dwie bramki oraz dwa punkty w dwie minuty podczas doliczonego czasu gry.
Mecz od początku prowadzili, wyraźnie zdeterminowani, gracze Moyesa. To Everton w pierwszych minutach częściej utrzymywał się przy piłce i próbował kreować dogodne sytuacje strzeleckie. Pierwszą okazję miał Arteta, który wykonywał rzut wolny po faula na Pienaarze. Hiszpan uderzył piłkę, ale ta zamiast wpaść pod poprzeczkę, musnęła ją delikatnie z zewnętrznej strony i od bramki mógł rozpocząć bramkarz Manchesteru. Pięć minut później strzał sprzed pola karnego oddał Pienaar. Chwilę później Everton ponownie ruszył do ataku. Tym razem akcja toczyła się lewą stroną. Mocne dośrodkowanie Hibberta wyłapał jednak Van der Sar i Everton po raz kolejny zakończył akcję, nie oddając strzału.

Na odpowiedź „Czerwonych Diabłów” musieliśmy poczekać do 15. minuty. Po nieco chaotycznej wymianie podań pod polem karnym Evertonu na strzał z pierwszej piłki zdecydował się John O’Shea. Irlandczyk uderzył mocno lewą nogą, a piłka, zanim wyszła poza linię końcową, otarła się o górną część słupka bramki strzeżonej przez Howarda. Pierwsze pół godziny bezapelacyjnie należało do gospodarzy, później mecz się wyrównał. Bramkarz Evertonu popisał się dwiema wspaniałymi interwencjami w przeciągu pięciu minut. Najpierw w 33. minucie po dosyć niespodziewanym rozegraniu rzutu wolnego przez Naniego piłka trafiła pod nogi Scholesa, który uderzył ją z całej siły na bramkę. Po rykoszecie i zmyleniu Howarda piłka dalej leciała w światło bramki, ale amerykański golkiper uratował swoją drużynę przed utratą gola nogą, którą zdołał wybić piłkę. Niedługo później, w 38. minucie, były bramkarz Manchesteru ponownie pokazał klasę. Po dynamicznym rajdzie Fletchera piłka trafiła pod nogi Giggsa. Walijczyk oddał mocny strzał prawą nogą, ale ponownie na miejscu był Howard, który nie dopuścił do straty gola.
Na bramkę kibice czekali do 39. minuty. Prowadzenie objęli piłkarze Evertonu. Piłkę w siatce Manchesteru umieścił Steven Pienaar. Najpierw z kontrą ruszył Arteta. Strzał Hiszpana obronił golkiper United. Piłka po wybiciu trafiła pod nogi Leona Osmana, który trzeźwo się zachował i oddał ją lepiej ustawionemu partnerowi, który zamienił podanie na bramkę. Mecz od początku przynosił wiele emocji, ale dopiero bramka Evertonu podkręciła tempo gry na dobre. „Czerwone Diabły” atakowały coraz śmielej i po zaledwie czterech minutach na Goodison Park padła bramka wyrównująca. Strzelcem okazał się Darren Fletcher, który świetnie znalazł się w polu karnym i wykorzystał idealne dośrodkowanie od Naniego. Pod koniec pierwszej połowy groźnym strzałem popisał się jeszcze Berbatow. Napastnik z pierwszej piłki uderzył nadlatującą futbolówkę, ale nieco się pomylił i rezultat w pierwszej połowie nie uległ zmianie.












