W hicie 33. kolejki Premiership Arsenal na własnym stadionie po dramatycznej końcówce zremisował z Liverpoolem 1:1. Obie bramki padły w doliczonym czasie gry po rzutach karnych. W bramce Arsenalu znowu mogliśmy zobaczyć Wojciecha Szczęsnego.
Wciąż mający nadzieję na mistrzostwo Anglii Arsenal od początku spotkania dość szybko narzucił „The Reds” swoje tempo gry. Już w 4. minucie szansę na gola miał Abu Diaby, który wykorzystał podanie od Nasriego, jednak główka Francuza była minimalnie niecelna.

W odpowiedzi na to z rzutu wolnego uderzał Luis Suarez, ale jego strzał nie sprawił najmniejszych problemów polskiemu bramkarzowi „Kanonierów”. Podopieczni Arsene Wengera z każdą minutą coraz bardziej spychali Liverpool na jego połowę.
W 12. minucie okazję na zdobycie bramki miał Walcott, jednak jego strzał z problemami obronił Reina. Hiszpański bramkarz mógł skapitulować już cztery minuty później, piłka po uderzeniu głową przez Laurenta Kościelnego trafiła w poprzeczkę. Arsenal najczęściej konstruował akcję prawą stroną, która należała do Theo Walcotta. Młodziutki Anglik był niezwykle aktywny, jednak jego dośrodkowania nie trafiały do kolegów.
Liverpool w ataku praktycznie nie istniał, Luis Suarez rozgrywał dzisiaj bardzo słabe spotkanie, a Carroll był zupełnie niewidoczny. Znakomitą okazję pod koniec pierwszej połowy miał Eboue, który otrzymał świetne podanie od Cesca Fabregasa. Jednak strzał reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej został wybity przez obrońców „The Reds”.
Arsenal do pierwszej połowy, mimo dużej przewagi, bezbramkowo remisował z Liverpoolem.
Po zmianie stron podopieczni Kenny’ego Dalglisha wzięli się za odrabianie strat. W 48. minucie dogodną sytuację zmarnował Luis Suarez, którego strzał był niecelny.
Jednak w 55. minucie na murawę stadionu Emirates padł nieprzytomny Jamie Carragher. Kapitan Liverpoolu zderzył się z głową kolegi z zespołu, Johna Flanagana, i stracił przytomność. Służby medyczne od razu przystąpiły do udzielania pomocy, która trwała przez dobrych kilka minut. W ostateczności przy aplauzie ze strony kibiców gospodarzy, jak i gości na noszach opuścił boisko i prawdopodobnie został przewieziony do szpitala. Jego miejsce zajął Kyrgiakos.
Po tym wydarzeniu tempo meczu wyraźnie spadło, obie drużyny nie kwapiły się do ataku, znowu więcej z gry miał Arsenal, jednak jego akcje najczęściej kończyły się na obrońcach „The Reds”. Gospodarze razili nieskutecznością w podaniach, jak i przejęciu piłki. Liverpool, zadowolony z wyniku, nie zamierzał się zbytnio odsłaniać i szarżować na bramkę strzeżoną przez Wojciecha Szczęsnego i skupił się na grze z kontry. Po jednej takiej akcji mógł paść gol, w idealnej sytuacji znalazł się Luis Suarez, jednak uderzył wprost w polskiego bramkarza.










