Chelsea ograła dziś na Britannia Stadium Stoke City aż 4:0. O tym meczu jak najszybciej będzie chciał zapomnieć Jonathan Walters, który dwukrotnie umieszczał piłkę we własnej bramce, a pod koniec spotkania zmarnował rzut karny. Pozostałe trafienia dołożyli Frank Lampard i Eden Hazard.
Gospodarze rozpoczęli spotkanie z wysokiego C – już w 6. minucie mogli objąć prowadzenie, kiedy po sporym zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła pod nogi Kenwyne’a Jonesa. Napastnik Stoke posłał jednak futbolówkę minimalnie obok prawego słupka bramki Petra Cecha. Podopieczni Tony’ego Pulisa momentami całkowicie dominowali na boisku, mając całą serię rzutów rożnych. Defensywa londyńczyków bezbłędnie radziła sobie jednak ze wszystkimi okazjami stwarzanymi przez gospodarzy.

Dużo gorzej szło przyjezdnym na połowie rywala – ich kontrataki były bardzo niedokładne, często kończyły się już na próbie wymiany kilku szybkich podań. Dopiero w 24. minucie Begović po raz pierwszy został zmuszony do poważnej interwencji, kiedy to na strzał z dystansu zdecydował się Frank Lampard.
W 35. minucie bramkę mógł zdobyć nowy napastnik londyńczyków, Demba Ba. W trudnej sytuacji zrobił, co mógł, i uderzył lewą nogą przy krótkim słupku bramki Begovicia. Golkiper Stoke był jednak na posterunku i nie dał się zaskoczyć w tej sytuacji, wybijając piłkę. Tam jeszcze Ramires próbował zrobić z niej pożytek, ale jego strzał został świetnie zablokowany przez Shawcrossa.
Od tego momentu goście byli coraz bardziej skuteczni, zaczęli stwarzać coraz większe zagrożenie pod bramką rywali. Już w 37. minucie Frank Lampard mógł się znaleźć w kolejnej dobrej sytuacji, ale błyskotliwe podanie od Maty zostało przeczytane przez jednego z obrońców. Trzy minuty później swoich sił przy strzale z dystansu próbował Ashley Cole. Jak się okazało, bezskutecznie.
Podopieczni Rafy Beniteza nie musieli strzelać bramki samodzielnie, aby jeszcze przed przerwą objąć prowadzenie. Wyręczyli ich w tym rywale, a dokładniej Jonathan Walters. Irlandzki skrzydłowy szczupakiem wyskoczył do dośrodkowanej przez Cesara Azpilicuetę piłki i nie pozostawił szans własnemu bramkarzowi, posyłając futbolówkę w samo okienko. Do szatni „The Blues” zeszli więc z jednobramkowym prowadzeniem.
W drugiej połowie, podobnie jak w pierwszej, początkowe minuty należały do gospodarzy. W 55. minucie Steven N’Zonzi popisał się znakomitym uderzeniem pod poprzeczkę sprzed pola karnego. Petr Cech musiał wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, aby wybić piłkę na rzut rożny. Kilka chwil później piłkarze Stoke mogli mówić o sporym pechu – Cesar Azpilicueta faulował w polu karnym Etheringtona, ale ten był na spalonym i sędzia zamiast rzutu karnego dla „Garncarzy” odgwizdał rzut wolny dla Chelsea.












