Od starcia Manchesteru United ze Swansea rozpoczął nam się sezon Barclays Premier League. Angielska ekstraklasa rządzi się własnymi prawami i jako prawdopodobnie najlepsza w Europie przyciąga oczy milionów fanów na całym świecie. Na Old Trafford patrzyli z ekscytacją także polscy fani, którzy chcieli zobaczyć Łukasza Fabiańskiego. Jak wypadł na tle „Czerwonych Diabłów”?
Głównym spektaklem w Teatrze Marzeń miał być dzisiaj dramat. Dramat polskiego bramkarza, który właśnie na Old Trafford miał zadebiutować w barwach „Łabędzi” i przeżyć diabelski szturm. To wszystko dzięki temu, że klub postanowił zmienić Michel Vorm, który od tego sezonu przemienił się z pięknego ptaka w… koguta (tak tłumaczy się przydomek Tottenhamu „Hotspur”). Zamiast pięknego przedstawienia gratkę mieli fani zawodowego boksu, bo jedni i drudzy zapewnili im niesamowitą wymianę ciosów, jednak ani jedni, ani drudzy nie mieli zamiaru rzucać się przez dwanaście rund i długi czas oglądaliśmy nudne wyczekiwanie na błąd rywala. Złudną nadzieją fanów United było to, że popełni go Fabian. Polak czuł się dziś w bramce wyjątkowo pewnie. Nieoficjalnie mówi się nawet o tym, że Louis van Gaal wraz z Ryanem Giggsem właśnie o nim dyskutowali na ławce.
Zamiast „Flappyhandskiego” zobaczyliśmy przyzwoity występ. Przez długi czas trzeci bramkarz reprezentacji nie dawał się zaskoczyć. W pierwszych minutach obrońcy Swansea pozwolili mu pewnie poczuć się na przedpolu, zostawiając wielkie luki w defensywie. Golkiper nic sobie z tego nie robił i z minuty na minutę rozkręcał się coraz bardziej. Januzaj i Lingard próbowali otworzyć wynik wrzutko-strzałami z ostrego kąta. Polak najpierw pewnie chwycił piłkę, a przy następnej okazji efektowną robinsonadą wybił ją za pole gry.
Łukasza głównie wyręczali defensorzy, wszak taka ich robota. Polak, kiedy musiał i mógł, to interweniował. Są jednak akcje, że bramkarz i tak ma niewiele do powiedzenia. W takiej sytuacji znalazł się w 53. minucie. Przewrotka Rooneya była nie do obrony! Na domiar złego Fabian nie mógł się rzucić, bo drogę zatarasował mu kolega z drużyny. Sami oceńcie, czy tym razem Łukasz miał cokolwiek do powiedzenia.
https://vine.co/v/M3ZKFg7dxBv
United na własnym stadionie inauguracji sezonu nie przegrali od 40 lat. Do teraz. Jednego gola strzelił Ki, drugiego Sigurdsson, który asystował przy trafieniu Koreańczyka. Old Trafford utonęło we łzach. Ich teatr zamienił się w scenę, na której zamiast piekielnego show Louisa van Gaala triumfowało „Jezioro Łabędzie”. Na Twitterze w brytyjskich trendach są już dwa hashtagi. #BringbackMoyes i #VanGaalOut. Z tej sytuacji cieszy się tylko jedna osoba.











