Mecze derbowe to sól futbolu. Mało spotkań budzi takie emocje jak pojedynki rywali zza miedzy albo tych, których rywalizacja przesiąknięta jest historią i kontekstami. Nie bez powodu starcia Barcelony z Realem nazywane są właśnie „Gran Derbi”, mimo że przecież zespoły te geograficznie łączy tylko państwo. Już jutro czeka nas kolejna, 186. część świętej wojny z Krakowa. Już jutro mecz Cracovia – Wisła!
Nasze krajowe podwórko miało w swojej historii wiele chwalebnych, trwających dziesięciolecia starć. Niestety, ostatnie lata nie są szczególnie szczęśliwe dla pojedynków derbowych nad Wisłą. Wielkie Derby Śląska od lat tracą na znaczeniu, ostatni śląski klasyk (czyli mecz Górnika Zabrze z GKS-em Katowice) można było oglądać w 2010 roku w I lidze, a derby Trójmiasta nie mogą pochwalić się zbyt dużą tradycją (pierwsze spotkanie między Arką a Lechią na poziomie ekstraklasy odbyło się w… 2008 roku). Główną siłą piłkarskich derbów w Polsce były do tej pory spotkania w Łodzi, Warszawie i Krakowie. Niestety, już przed początkiem tego sezonu było wiadomo, że przynajmniej na kilka lat stolica Małopolski zostanie jedynym miejscem w Polsce, które będzie mogło pochwalić się dwoma klubami grającymi na najwyższym poziomie. Śmierci ŁKS-u i Polonii najbardziej żałować można właśnie ze względu na długą, pełną emocji tradycję pojedynków z lokalnymi rywalami. Jednak sytuacje z Łodzi i Warszawy to tematy na zupełnie inny tekst, wracajmy więc do Krakowa.
Historia i statystyki

Do Krakowa, który można nazwać kolebką polskiej piłki klubowej. To właśnie tutaj w 1908 roku odbył się pierwszy oficjalny mecz klubowy w Polsce. Mecz – jak łatwo się domyślić – pomiędzy Wisłą i Cracovią. Także tutaj, w 1913 roku, odbyły się rozgrywki w ramach 1. mistrzostw Galicji w piłce nożnej klasy I, które de facto były wtedy mistrzostwami naszego kraju. Rozgrywki te wygrała Cracovia, ale już w drugim oficjalnym spotkaniu ligowym tych klubów w historii doszło do poważnej kontrowersji. Na boisku wygrała Wisła, jednak wynik 0:5 został zweryfikowany jako walkower dla Cracovii, w drużynie „Białej Gwiazdy” wystąpiło bowiem dwóch nieuprawnionych zawodników. Animozje obu zespołów szybko osiągnęły poziom, którego nie powstydziliby się dzisiejsi kibice. Termin „święta wojna”, którego używa się wobec spotkań obu zespołów, został po raz pierwszy użyty przez Ludwika Gintela, przedwojennego reprezentanta Polski, który w latach 1916-1930 był obrońcą Cracovii.
W czasach powojennych Wisła podporządkowana została departamentowi gwardyjskiemu, czyli mówiąc w telegraficznym skrócie, została włączona do struktur milicyjnych. Cracovia z kolei, mimo zdobycia w 1948 roku mistrzostwa kraju (pokonała w barażu nikogo innego jak właśnie Wisłę), została podporządkowana strukturom komunikacyjnym (MPK). Jako że departament ten nie mógł pochwalić się zbyt dużym budżetem, w tym właśnie czasie Cracovia (od 1952 do 1955 roku funkcjonująca jako Terenowe Koło Sportowe Sparta) zaczęła podupadać. Po przejęciu klubu przez spółdzielnię spożywców zespół „Pasów” spadł do II ligi w 1954 roku. Do końca lat 60. spotkania Cracovii z Wisłą odbywały się jeszcze w miarę często, jednak potem nastąpił pod tym względem ogromny regres. Po tamtym okresie derby Krakowa odbywały się bardzo nieregularnie z racji spadków i awansów jednej i drugiej drużyny. W latach 1971-1982 nie odbył się ani jeden ligowy mecz pomiędzy tymi zespołami. W tym okresie Wisła zdobyła jedno mistrzostwo Polski (1978), a Cracovia tułała się pomiędzy III a IV ligą. W latach 80. zespoły spotkały się jedynie czterokrotnie. Co ciekawe, jedno starcie wygrały „Pasy”, a trzy skończyły się bezbramkowymi remisami. Chociaż dziś może się to wydawać nieprawdopodobne, od 1984 do 2004 roku zespoły na poziomie ligowym spotkały się tylko dwukrotnie, i to… w II lidze, w sezonie 1995/1996. Przez cały ten okres (1984-2004) Cracovia grała w II albo III lidze, by na początku nowego tysiąclecia spektakularnie awansować do ekstraklasy. Zawirowania epoki komunizmu i trudnych pod względem finansowym lat transformacji ustrojowej spowodowały, że licznik oficjalnych spotkań ligowych (na poziomie pierwszego lub drugiego poziomu rozgrywek) pomiędzy Wisłą a Cracovią zatrzymał się do tej pory na 70 meczach. Bilans jest lepszy dla „Białej Gwiazdy” – wygrała ona 30 razy, przy 19 remisach i 21 zwycięstwach gospodarzy jutrzejszego spotkania. Od kiedy w 2004 roku Cracovia powróciła do elity (z ubiegłoroczną przerwą), bilans spotkań również jest korzystny dla Wisły. Na 16 meczów dziewięć wygrała „Biała Gwiazda”, pięciokrotnie padł remis, a dwa razy lepsze okazały się „Pasy”. Gwoli wyjaśnienia – liczba 186 spotkań odnosi się do wszystkich meczów, które odbyły się we wszystkich rozgrywkach pomiędzy tymi zespołami.













