Rzutem na taśmę PZPN zakontraktował obiecywanego rywala dla piłkarzy Franciszka Smudy. Jeszcze kilka dni temu znalezienie drugiego przeciwnika na czerwiec wydawało się wręcz nierealne.

Po tym jak odmówiła nam reprezentacja Czech, wydawało się, że spotkanie nie dojdzie do skutku. Kolejnym potencjalnym kandydatem była drużyna Cypru. Jak się jednak okazało, nawet oni nie chcieli z nami grać. Liga cypryjska kończy rozgrywki w połowie maja. W związku z tym ani zawodnicy, ani trenerzy nie chcieli przerywać odpoczynku przed zmaganiami pucharowymi, żeby zagrać z Polską. Warto wspomnieć, że pierwotny plan zakładał trzy mecze rozgrywane w rytmie turniejowym. Już od dawna wiadomo, że jest to nierealne. Zatem 5 czerwca zagramy w Warszawie na stadionie Legii z Argentyną, a 9 czerwca w Gdańsku, na otwarcie przyszłej areny Euro 2012, z Francją. Wiadomo już, w jakim składzie przyjadą do Warszawy Argentyńczycy. I wiadomo, że będzie to drugi garnitur. Czy Francja w meczu z nami zagra najsilniejszą jedenastką? Niestety, wszystko wskazuje na to, że nie.

Franciszka Smudę na selekcjonera reprezentacji Polski w piłce nożnej wybrał tak naprawdę naród, społeczeństwo. Po tym jak z kadrą pożegnał się Leo Beenhakeer, jasne było, że nowym selekcjonerem zostanie trener z Polski. Mimo iż Smuda nie był faworytem panów z PZPN-u, to jednak fatalne notowania związku i społeczna nagonka sprawiły, że prezes Lato się ugiął. I tak oto „Franz” dostał kadrę. Od razu okazało się, że twardy i nieustępliwy Franciszek, w obliczu nowego pracodawcy, jest skłonny pójść na kompromis, a nader często zmienia swoje zdanie. Nowy selekcjoner zapowiadał rewolucję w kadrze, zmianę pokoleniową, przede wszystkim zmianę stylu gry. Kadra miała grać ofensywny, nowoczesny futbol. Miał być ład i porządek, i nader wszystko dyscyplina. No i oczywiście hucznie zapowiadani silni rywale. Rewolucję „Franz” rzeczywiście zrobił. Za tym poszła zmiana pokoleniowa. Choć trudno się nie oprzeć wrażeniu, że akurat ten aspekt selekcjoner potraktował dosłownie i można by mu tu wiele zarzucić. Styl kadry? Może o stylu nie mówmy, choć zdarzały się mecze, po których my, kibice oddychaliśmy pełną gębą. Na palcach jednej ręki można policzyć mecze, w których zagraliśmy dwoma napastnikami. Może dlatego, że trener Smuda jest idolem ustawienia 4-3-3… Ład i porządek, i dyscyplina, jakie w kadrze są – każdy widzi. Niektórzy piłkarze przekonali się o tym na własnej skórze. I mimo iż Franciszek obiecywał im, że koszulki z orłem na piersi już nie założą, po raz kolejny słowa nie dotrzymał. No i wreszcie na deser – silni rywale. Kadra Smudy rozegrała dwadzieścia spotkań. Trudno jednym tchem wymienić z tej grupy choć kilku naprawdę trudnych przeciwników. Faktem jest, że ktoś tam jest zabukowany na przyszłość, np. Niemcy. Przecież będziemy grać z Argentyną, z Francją. To znaczy z Argentyną II i Francją II. Smuda podkreślał, że zależy mu na europejskich rywalach. Co w tej sytuacji mówi trener. Ano mówi, że obecnie większość najlepszych drużyn gra podobnym stylem, więc w zasadzie nie ma to znaczenia.











