Dlaczego Saint-Etienne odpuszcza Ligę Europy?


AS Saint-Etienne od dobrych kilku lat wygodnie usadowiło się w ligowej czołówce, dlatego coraz częściej ma okazję zaprezentować się na arenie międzynarodowej, rywalizując w Lidze Europy. Jednak wyniki osiągane przez „Zielonych” w europejskich rozgrywkach nie do końca zaspokajają oczekiwania kibiców. Dlaczego tak się dzieje?


Udostępnij na Udostępnij na

Odpowiedź na to pytanie wydaje się bardzo prosta, a chodzi oczywiście o pieniądze. Klub jest zmuszony rok w rok sprzedawać swoje największe gwiazdy, a w ich miejsce sprowadzać zawodników, którzy za jakiś czas podzielą los swoich poprzedników. To niestety nie sprzyja budowaniu kadry na europejskie puchary, a przy krótkiej ławce rezerwowych trener musi dokonać wyboru, które rozgrywki będą najważniejsze, i tak od sześciu lat Christophe Galtier najwyższy priorytet przypisuje lidze, później szuka szans na sukces w krajowych pucharach, a na szarym końcu znajduje się Liga Europy, która bywa nagrodą za wysiłek włożony w poprzedni sezon i okazją do ogrywania młodych zawodników. Wymieniona hierarchia znajduje swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, bo to w lidze ASSE uzyskuje najlepsze wyniki, a najgorsze w Europie. Do takiego podejścia zachęcają przede wszystkim premie finansowe, które we Francji są o wiele wyższe niż za grę w fazie grupowej Ligi Europy.

Na wyniki zespołu w lidze dobrze wpływają stabilizacja i mądre inwestowanie pieniędzy uzyskiwane z transferów największych gwiazd. Najlepszym przykładem na dobre zarządzanie klubem jest osoba trenera, który rozpoczął swoją pracę na Stade Geoffroy-Guichard 15 grudnia 2009 roku i z miejsca skutecznie powalczył o utrzymanie w lidze z przewagą trzech punktów nad strefą spadkową. To był również ostatni sezon w ostatniej dekadzie, kiedy Saint-Etienne uzyskało bardzo dobry wynik w europejskich pucharach, awansując do 1/8 finału Ligi Europy, w którym lepszy okazał się Werder Brema, późniejszy finalista tamtej edycji. Od tamtej pory zespół zaliczał sukcesywny progres w krajowych rozgrywkach, sezon po sezonie wspinając się na szczyt tabeli Ligue 1 i znów stając się poważnym rywalem dla PSG, Lyonu i Marsylii. Teraz dzięki mocnemu stawianiu na występy w Europie drużynie nie grozi już powtórka z sezonu 2008/2009 i dramatyczna walka o utrzymanie, ale wypadnięcie z czołówki może zakończyć się dużą stratą finansową, którą trzeba by było odrobić na rynku transferowym. Odnotujmy, że od sezonu 2012/2013 ASSE kończy sezon w pierwszej piątce.

W Saint-Etienne znają się na robieniu interesów i od wielu lat zawsze kończą letnie okno transferowe na plusie. Sprowadzają piłkarzy za grosze i sprzedają ich za dwa, a nawet trzy razy więcej, w ich miejsce kupując kolejnych zawodników za maksymalnie pięć milionów euro, i tak koło się zamyka. Dodajmy jeszcze, że „Zieloni” potrafią szkolić młodzież i sprzedawać za duże pieniądze. W taki sposób klub opuścili między innymi Kurt Zouma, Bafetimbi Gomis, Josuha Guilavogui oraz Faouzi Ghoulam. Jakiś czas temu „L’Equipe” pokusiło się o stworzenie najlepszej jedenastki ASSE złożonej z zawodników reprezentujących klub w ostatniej dekadzie, którą przedstawiamy na poniższej grafice:

Wiele znanych nazwisk, prawda? Dla kilku z nich gra dla „Zielonych” była tylko przystankiem na drodze do wielkiej kariery, a dla klubu możliwością zrobienia dobrego interesu.

Stabilność i mądre zarządzanie to bardzo ważne cechy, dzięki którym AS Saint-Etienne może walczyć o czołowe miejsca w Ligue 1, i robi to bardzo skutecznie już od kilku lat. Kilka zespołów w lidze może pozazdrość temu klubowi wymarzonych wręcz warunków do pracy i wśród nich znajduje się przede wszystkim Marsylia, która w te wakacje przeżyła prawdziwą rewolucję. Jednak przez problemy ze byt małą liczbą klasowych zawodników „Zieloni” nie mogą skutecznie zaangażować się w walkę na kilku frontach, dlatego Liga Europy otrzymuje mniejszy priorytet, ale nie jest też zwykłym zapchaniem terminarza, tylko możliwością ogrywania zdolnej młodzieży, której w ASSE nigdy nie brakowało. Kto wie, może za jakiś czas ta sytuacja ulegnie zmianie?

Autorem tekstu jest Dawid Cach, ekspert ligi francuskiej, regularnie piszący na blogu Vive La Ligue 1.

Komentarze
Michał Kołodko (gość) - 6 lat temu

Taka francuska Jagiellonia ????

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze