Jeden z najlepszych piłkarzy Afryki oraz czołowy strzelec Premier League spokojnie podchodzi do niedzielnego meczu z Arsenalem, mimo że poprzeczkę na obecny sezon stawia sobie oraz drużynie bardzo wysoko.
Już jutro dojdzie do szlagierowego spotkania na Stamford Bridge. Broniąca tytułu mistrzowskiego Chelsea podejmie lokalnego rywala – Arsenal. „The Blues” przełamali kilkunastoletnią dominację „Kanonierów” w Londynie, pokonując ich w 15 z ostatnich 17 spotkań. Podopieczni Carlo Ancelottiego mogą pochwalić się również serię czterech zwycięstw z rzędu na rywalem z północnej części miasta. Ojcem zniszczenia w tych meczach był Didier Drogba, który pokonał bramkarzy Arsenalu już 12 razy w zaledwie dziesięciu meczach.

– Faktycznie, kilka goli przeciwko nim strzeliłem, ale każdy mecz jest inny – zaznacza napastnik Chelsea. – Pamiętam mecze, kiedy stając naprzeciwko nich nie dawałem sobie rady, dlatego nie wiem, jak będzie tym razem. Sezon jest długi, więc trudno mówić, jak ważne jest to spotkanie. W ubiegłym sezonie Arsenal był dziesięć punktów za nami, a i tak niemalże odrobił straty i walczył do końca. To będzie ważne spotkanie, ale nie to, które zadecyduje o końcowym układzie tabeli.
Chelsea do meczu z „Kanonierami” przygotowuje się, będąc po zwycięstwie na Olympique Marsylia w Lidze Mistrzów. Jednakże wcześniejsze dwa mecze „The Blues”, przeciwko Newcastle United oraz Manchesterowi City, zakończyły się porażkami.
– Po pierwsze, dobrze jest znowu być częścią zespołu, który będzie zmagał się w LM. Miałem aż tydzień, aby przygotowywać się do meczów, a to długo, za długo! – Drogba odniósł się do kończącego się zawieszenia w europejskich pucharach. – Mogliśmy poradzić sobie lepiej z Man City, ale dobrze, że tego typu porażka przytrafiła nam się teraz, ponieważ nadal mamy czas, aby uczyć się na pomyłkach. Z drugiej strony, nie mam nic przeciwko porażce z Man City, jeżeli tylko uda się wygrać ponownie ligę. Ponieważ przegraliśmy wcześniej dwa mecze z rzędu, w lidze oraz Pucharze Ligi, było ważne, aby wygrać mecz z Marsylią. Dało nam to dużo pewności siebie przed meczem z Arsenalem.
Odkąd klub ze Stamford Bridge przejął Roman Abramowicz, systematycznie zapełnia się gablota trofeów: mistrzostwa Anglii, puchary kraju oraz ligi. Nadal jednak brakuje tego jednego, upragnionego, św. Graala Chelsea – trofeum Ligi Mistrzów. Także w kolekcji Drogby. Ale kapitan WKS dyplomatycznie wymiguje się od jasnej odpowiedzi, czy LM jest w Chelsea traktowana priorytetowo.
– Dla zespołów, jak Chelsea, Manchester United czy Arsenal ważne jest narzucić na siebie pewnego rodzaju priorytety oraz presję wyniku. Przy tych nakładach finansowych, ale i z uwagi na historię klubu, wiemy, że chcemy wygrać ligę. Ale chcemy to zrobić lepiej. Ten zespół nadal może się rozwijać, a potwierdzeniem tego byłby właśnie tryumf także w Lidze Mistrzów.










