W „Teatrze Marzeń” piłkarze Fergusona zagrali koncertowo i w wielkim hicie angielskiej Premier League pokonali Chelsea. Bramki zdobyli Vidjic, Rooney i Berbatov, a świetnie zagrał Cristiano Ronaldo. Man U traci już tylko punkt do „The Blues”.
A wszystko wskazywało na to, że ten mecz szlagierem nie będzie. Obie drużyny cierpią bowiem na ten sam syndrom: są wypompowane ilością spotkań i widać ich brak motywacji do potyczek ze średnimi drużynami z ligi.
Potwierdzeniem tego była pierwsza połowa, gdzie sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Wszystkim wynagrodziła to piorunująca końcówka w wykonaniu United. Wcześniej nic jednak na to nie wskazywało.
Gra toczyła się głównie w środku pola, gdzie Chelsea starała się przebrnąć poprzez podania z pierwszej piłki, natomiast gospodarze preferowali raczej długie zagrania i rajdy głównie Patrice’a Evry i weterana Ryana Giggsa. Tylko momentami do gry włączał się Cristiano Ronaldo, który popisywał się sztuczkami efektownymi jak zawsze, ale także efektywnymi. Ponadto to właśnie po faulu na nim już w czwartej minucie gry żółty kartonik ujrzał Frank Lampard. Także Ronaldo został wpisany do protokołu sędziowskiego, gdy wszczął kłótnię z reprezentacyjnym kolegą Ricardo Carvalho.
Pierwszą groźną akcję można było zobaczyć bodajże po dopiero pół godzinie gry. Wtedy to, po rajdzie Evry, sam na sam z Petrem Cechem znalazł się Dimitar Berbatov, ale po drodze zaplątał się z piłką i strzelił wprost w bramkarza.
Ostatnie trzy minuty pierwszej połowy pokazały jednak prawdziwy charakter gospodarzy. Najpierw Ronaldo świetnie zagrał do Parka, ale jego strzał zablokował Terry. Chwilę potem Koreańczyk zrewanżował się koledze, ale Portugalczyk uderzył tak, jakby wciąż rozpamiętywał swoje warte 200 tysięcy funtów Ferrari. Trafił w Wayne’a Rooneya.
Piłka ostatecznie wytoczyła się na rzut rożny. Po sprytnym rozegraniu, gdzie oddanie piłki zamarkował Ryan Giggs, do siatki trafił Ronaldo. Jednak to rozwiązanie okazało się za sprytne dla Howarda Webba, który nie uznał bramki i nakazał powtórzenie stałego fragmentu. Jednak co się odwlecze to nie uciecze i po już prawidłowym dośrodkowaniu do siatki trafił Nemanja Vidic otwierając do przerwy wynik meczu.
A tymczasem Edwin van der Sar do 723 minut wydłużył okres czasu bez puszczonej bramki w Premiership. Ogólnie Man U nie straciło bramki od siedmiu spotkań.
Koncert życzeń
Scolari zareagował od razu wpuszczając na boisko lidera klasyfikacji strzelców, Nicolasa Anelke, który zastąpił Deco. Tempo od razu wskoczyło na wyższy poziom, wreszcie na rajdy zdecydowali się najlepsi skrzydłowi w swoich drużynach – Ronaldo i Joe Cole. Brakowało jednak sytuacji podbramkowych, ale gdy już gospodarze sobie jedną stworzyli to od razu podwyższyli wynik. Ronaldo na skrzydle sprytnie uruchomił Evrę, którego mocne dośrodkowanie do siatki skierował Wayne Rooney. „Diabły” osiągnęły wyraźną przewagę na Old Trafford. Evra swoją piękną asystę przypłacił jednak kontuzją i w jego miejsce wszedł John O’Shea.










