Co różni byłego trenera Manchesteru United, sir Aleksa Fergusona od obecnego menedżera „Czerwonych Diabłów”, Louisa van Gaala? To, że pierwszy z wyżej wymienionych pracował w tym klubie ponad dwie dekady i mógł eksperymentować ze składem, nierzadko sprowadzając na Old Trafford młodych graczy obdarzonych ogromnym potencjałem. Holender musi zaś natychmiast osiągnąć jakiś znaczący sukces, by zmazać plamę po swoim mało udolnym poprzedniku. Do tego służyć mają mu prawdziwe gwiazdy, a nie wiecznie młodzi i zdolni chłopcy pokroju Andersona, który trzy dni temu wreszcie opuścił Manchester.
Marzenia o grze dla Gremio
Jak już wyżej wspominaliśmy, Anderson Luis de Abreu Oliveira trafił do „Teatru Marzeń” za sprawą legendarnego szkoleniowca 20-krotnego mistrza Anglii. Szkot zwrócił uwagę na czarnoskórego pomocnika jeszcze za czasów jego gry dla brazylijskiego klubu Gremio Porto Alegre. To właśnie w tym znanym zespole rozpoczęła się kariera naszego bohatera. Anderson trafił tam jako kilkulatek marzący o podboju piłkarskiego świata. Jak każdy Brazylijczyk całe dnie spędzał na boisku, doskonaląc swoje piłkarskie umiejętności. Jego talent bardzo szybko dostrzegli skauci Gremio Porto Alegre i zaprosili zdolnego młodzieńca na testy, które oczywiście przeszedł bez większego problemu. Kiedy władze klubu mającego siedzibę w rodzinnym mieście Andersona zaproponowały mu miejsce wśród wielu innych równie uzdolnionych chłopaków, szkolących się w drużynach młodzieżowych „Nieśmiertelnych”, oszalał z radości. Rozgrywając kolejne mecze na rozgrzanych brazylijskich ulicach, przyszła gwiazda miała prawo patrzeć na wszystkich z góry, gdyż tylko najlepsi mogli dostąpić zaszczytu gry dla Gremio.
Klub ten to wielki kawał historii południowoamerykańskiego futbolu. Tylko dwa razy zdobywał mistrzostwo kraju, ale w klubowej gablocie znajdują się jeszcze cztery puchary Brazylii oraz dwa trofea za triumf w Copa Libertadores. To dzięki „Nieśmiertelnym” świat usłyszał o takich zawodnikach, jak: Ronaldinho Gaucho (zdobywca Złotej Piłki 2005), Everaldo (mistrz świata z 1970 r.) czy Emerson (były świetny pomocnik AC Milan oraz Realu Madryt, zdobywca mistrzostwa świata 1998). Trzeba przyznać, iż zdolnych zawodników nigdy w Gremio Porto Alegre nie brakowało, podobnie zresztą jak i trenerów. Za sterami tej jednej z najbardziej znanych na świecie brazylijskich drużyn zasiadali m.in. Luiz Felipe Scolari, Celso Roth, Tite, Mano Menezes.
Słodko-gorzki mundial
Wróćmy jednak do Andersona. Czarnoskóry zawodnik testowany był za czasów juniorskich na różnych pozycjach. Grywał jako obrońca, pomocnik oraz napastnik, ale najlepiej czuł się, grając jako ofensywny pomocnik. Tam mógł wykorzystywać swoją wrodzoną szybkość oraz nienaganną technikę. Dobre występy w młodzieżowych drużynach Gremio sprawiły, iż utalentowany zawodnik szybko zwrócił na siebie uwagę selekcjonera reprezentacji Brazylii U-17. Podopieczni Nelsona Rodriguesa na mistrzostwach świata 2005, rozgrywanych w Peru, zajęli drugie miejsce (zwyciężył Meksyk), a Anderson został nagrodzony Złotą Piłką Adidasa dla najlepszego gracza turnieju. Pomocnik „Selecao” podczas trwania mistrzostw zdobył dwa gole, ale do tego dołożył kilka asyst oraz różne niekonwencjonalne zagrania. Oprócz charakterystycznej fryzury z tłumu wyróżniała go wielka pewność siebie, a także smykałka do wykonywania efektownych sztuczek technicznych. Choć Brazylijczykom nie udało się wygrać peruwiańskiego mundialu, drużyna Rodriguesa zaliczyła bardzo udany turniej, a wielu graczy z tamtej kadry, w tym nasz bohater, zostało zauważonych przez skautów kilku znanych europejskich klubów.











