Fernando Torres pod wodzą Andre Villasa-Boasa miał odnaleźć swój dawny blask. Losy Hiszpana potoczyły się jednak zupełnie inaczej, a jego nieskuteczność jest krytykowana przez niemal wszystkie media. Mimo to nowy szkoleniowiec londyńczyków, Roberto Di Matteo, nie zamierza zrezygnować z prób wydobycia z napastnika tego, co najlepsze.
Ostatni gol Torresa miał miejsce w październiku ubiegłego roku w meczu Ligi Mistrzów przeciwko KRC Genk. W pierwszym meczu pod wodzą nowego trenera przeciwko Birmingham City były piłkarz Liverpoolu rozegrał pełne 90 minut. Mimo to nie zdołał wpisać się na listę strzelców.
– On jest wspaniałym graczem. Nasz zespół potrzebuje takich zawodników. Zawsze ciężko pracuje dla drużyny. We wtorek rozegrał znakomite spotkanie, do pełni szczęścia zabrakło mu tylko bramki. Nie martwi mnie to jednak tak długo, jak długo będziemy wygrywać. Bramki przyjdą same. Każdy przechodzi gorsze momenty w swoim życiu. Z nim jest wszystko w porządku.










