Dyrektor wykonawczy Chelsea Londyn, Ron Gourlay, nie zamierza przed zakończeniem sezonu wyjaśniać sytuacji tymczasowego szkoleniowca, Roberto Di Matteo. Włoch, który w marcu zajął miejsce Andre Villasa-Boasa, tylko raz w piętnastu spotkaniach doznał goryczy porażki.
Największym osiągnięciem byłego trenera MK Dons i West Bromwich Albion jest z pewnością awans do finału Ligi Mistrzów. Po drodze do Monachium jego zespół musiał zmierzyć się z Napoli, Benficą Lizbona i Barceloną. Zwłaszcza wyeliminowanie tego ostatniego rywala zdobyło rozgłos w piłkarskim świecie. Wciąż jednak nie wiadomo, czy Di Matteo zdołał przekonać do siebie zarząd klubu na tyle, aby powierzono mu funkcję stałego trenera.

– Robbie jest zatrudniony do końca sezonu. On wykonał kawał dobrej roboty. Musimy jednak dotrzymać słowa i zaczekać z decyzją do zakończenia rozgrywek. Najlepiej będzie, jeśli wszyscy skupią się teraz na wynikach, których zespół bardzo potrzebuje. Przed finałem Ligi Mistrzów czeka nas jeszcze kilka bardzo ważnych spotkań.
Gourlay wypowiedział się również na temat meczu Chelsea z Barceloną. Wielu ekspertów krytykowało taktykę Di Matteo zastosowaną w tym spotkaniu, twierdząc, że zabił on piękno futbolu. Dyrektor wykonawczy „The Blues” ma jednak zupełnie inne zdanie.
– Jestem w tym klubie od ośmiu lat. To była najpiękniejsza noc, jaką przeżyłem. Ludzie mają prawo do posiadania własnej opinii. Robbie ustawił zespół tak, aby pokonać Barcelonę w dwumeczu. Teraz to my jesteśmy w finale. Byliśmy bardzo zdyscyplinowani, dobrze broniliśmy, mieliśmy też sporo szczęścia. Jeśli spojrzymy na poprzednich triumfatorów Ligi Mistrzów, wszyscy mieli sporo szczęścia. My postaramy się wykorzystać go tyle, ile da nam los. Jeśli chodzi o mnie, jestem zaskoczony krytyką. Znaleźliśmy sposób na pokonanie Barcelony, gdy graliśmy w osłabieniu i straciliśmy dwie bramki. Co innego mogliśmy zrobić?











