W Gelsenkirchen niespodzianki nie było. Schalke przegrało 1:3. Honorowego gola dla gospodarzy strzelił Max Meyer, a zwycięstwo BVB dali Aubameyang, Sahin i Błaszczykowski.
Jeszcze przed rozpoczęciem meczu kibice Borussii odpalili racę i jedną rzucili na murawę. Knut Kircher nakazał piłkarzom zejść z boiska, a Weidenfeller poszedł rozmawiać z kibicami. Ci zaczęli rzucać racami w kapitana swojego zespołu. Ostatecznie pierwsza połowa rozpoczęła się z kilkuminutowym opóźnieniem.
Schalke nie przestraszyło się rywala z Dortmundu i choć wyszło eksperymentalnym składem (z Fuchsem na lewej pomocy i Kolasinacem w środku pola), to nie zamierzało cofnąć się do defensywy. Po kilku minutach wicemistrzowie Niemiec zaczęli jednak kontrolować mecz. Pierwsza groźniejsza sytuacja skończyła się golem dla BVB. Dortmundczycy przeprowadzili szybką akcję, Mchitarjan zagrał do Reusa, który wyłożył piłkę Aubameyangowi, a Gabończyk, mając przed sobą pustą bramkę, nie mógł się pomylić. Ten gol wyraźnie dodał animuszu gościom. W 20. minucie strzał głową Aubameyanga obronił Weidenfeller, a chwilę później Hildebrand wyszedł przed pole karne i przeciął długie, dokładne podanie do Reusa, który zapewne umieściłby piłkę w bramce. Bramkarz Schalke popisał się przede wszystkim przy strzale Lewandowskiego, broniąc w sytuacji sam na sam.
W 30. minucie gospodarze powinni wyrównać. Fuchs z łatwością ograł Hummelsa i został sfaulowany w polu karnym przez Suboticia. „Jedenastki” nie wykorzystał Boateng, bo jego strzał został wybroniony przez Weidenfellera. Chwilę później po raz kolejny został sprawdzony Hildebrand, który nie miał większych problemów z uderzeniem głową Reusa. Trzeba powiedzieć, że pierwsza połowa była przede wszystkim pełna błędów. Mimo wszystko emocji nie brakowało i wszystko wskazywało na to, że jeśli tylko piłkarze poprawią nieco swoją grę, możemy być jeszcze świadkami wielkiego spotkania w drugiej połowie.
Druga połowa rozpoczęła się fatalnie dla Schalke, które szybko straciło drugiego gola. Przy niezrozumiałej bierności obrońców Sahin oddał strzał z dystansu, przy którym żadnych szans nie miał Hildebrand. Od tego momentu Borussia się cofnęła, co sprawiło, że więcej niż gry oglądaliśmy ostrych starć w środku. Stopniowo przewagę zyskiwali podopieczni Kellera, ale ich grę odmieniło dopiero wejście 18-letniego Maxa Meyera, który rozprowadził akcję bramkową i sam ją zakończył dobitką po obronionym strzale Szalaia. Węgier wcześniej zmarnował świetną okazję, kiedy w sytuacji sam na sam dał okazję Suboticiowi do zablokowania strzału.
Wydawało się, że Schalke ruszy jeszcze do ataku, postara się wyszarpać punkt, ale ciężko o to, gdy kompletnie nie stara się Boateng, niewidoczny jest Szalai, a jeden ze swoich najgorszych meczów rozgrywa Draxler. Wyróżniał się jedynie młody Meyer, ale to nie wystarczyło. W 74. minucie BVB zadało decydujący cios. Mchitarjan wyprowadził kontrę, przebiegając niemal całe boisko, świetnie podał do kompletnie niekrytego Błaszczykowskiego, który musiał trafić do bramki. Warto wspomnieć, że Błaszczykowski zaledwie trzy minuty wcześniej pojawił się na boisku.








