W jednym z ostatnich meczów 16. kolejki Serie A Napoli przegrało z Romą 1:3. Gole dla trzykrotnych mistrzów Włoch zdobyli De Sanctis po samobójczym trafieniu, Osvaldo i Simplicio. Natomiast honorową bramkę dla gospodarzy strzelił Marek Hamsik.
Spotkanie nie mogło się lepiej rozpocząć dla rzymian. Już po upływie trzech minut na tablicy świetlnej widniał rezultat 0:1. Fantastycznym dryblingiem po lewej stronie boiska popisał się Erik Lamela, który minął z dziecinną łatwością Paolo Cannavaro, po czym dośrodkował piłkę w pole karne. Tam złapać futbolówkę w ręce starał się Morgan De Sanctis, jednak zrobił to tak nieudolnie, że wleciała ona do bramki i to podopieczni Luisa Enrique niespodziewanie szybko objęli prowadzenie. Gospodarze mogli się odwdzięczyć swoim adwersarzom pięknym za nadobne w 14. minucie. Wtedy to ładnym, prostopadłym podaniem w kierunku Maggio popisał się Ezequiel Lavezzi, lecz strzał tego pierwszego pewnie złapał Maarten Stekelenburg i cała akcja spaliła na panewce.

W pierwszym kwadransie strzałów nie było zbyt wiele, wręcz przeciwnie. W posiadaniu piłki przeważała drużyna gości, która zmuszała tym samym neapolitańczyków do bieganie za piłką, co niejednokrotnie było przyjmowane z niezadowoleniem przez kibiców zasiadających na stadionie San Paolo. Około 20. minuty doszło do niemałego oblężenia pola karnego Romy. Było to spowodowane najpierw rzutem wolnym, a później wznawianiem piłki z narożnika boiska. Jednak nie przyniosło to efektu w postaci gola dla zespołu gospodarzy. Warto też odnotować, że strzał zza pola karnego oddał na zakończenia całej tej sytuacji Gokhan Inler, lecz piłka po tym uderzeniu minimalnie minęła światło bramki.
Nieprawdopodobną okazję do wyrównania stanu meczu w 24. minucie zmarnował w sobie tylko znany sposób Marek Hamsik. Reprezentant Słowacji miał piłkę wyłożoną jak na tacy, wystarczyło umieścić ją w pustej bramce, ale po uderzeniu Słowaka futbolówka przeleciała nad bramką.
Piętnaście minut przed końcem regulaminowego czasu gry bardzo ładnym strzałem wyróżnił się Christian Maggio, aczkolwiek na posterunku stał bramkarz „Giallorossich” i wynik nie uległ zmianie. Napoli coraz łatwiej dochodziło do klarownych okazji bramkowych. Trzy minuty potem szansę na pokonanie strzegącego bramki Romy Stekelenburga miał Ezequiel Lavezzi. Tym razem jednak po stronie Holendra był słupek, który uratował prowadzenie stołecznej drużynie. Do końca pierwszej części spotkania wynik meczu nie uległ zmianie i na przerwę w lepszych nastrojach schodzili goście.
Na druga połowę podopieczni Waltera Mazzarriego wyszli do zmasowanego ataku. Gospodarze chcieli jak najszybciej zdobyć gola wyrównującego. Pięć minut po przerwie po krótko rozegranym rzucie rożnym i dośrodkowaniu w pole karne popularni „Azzurri” mogli doprowadzić do remisu, jednakże cała akcja była przekombinowana i defensorzy Romy szybko sobie ze swoimi przeciwnikami poradzi i oddalili niebezpieczeństwo spod własnej bramki. Piłkarze Napoli dwoili się i troili, aby zdobyć gola. W 54. minucie ładne podanie Marka Hamsika z prawej strony boiska zmarnował z kolei Argentyńczyk Ezequiel Lavezzi, który nie zdążył dobiec do piłki i z opresji skutecznie wyszedł po raz kolejny bramkarz drużyny ze stolicy Włoch.












