Premier League co tydzień proponuje widzom rozsianym po całym świecie futbol na najwyższym poziomie. W ten weekend czeka nas jednak mecz, na który czekają wszyscy obserwatorzy angielskiej i europejskiej piłki. Na Old Trafford zmierzą się obecnie dwie najlepsze drużyny w lidze – Manchester United i Manchester City.

Derby Manchesteru zostaną rozegrane w niedzielę, dlatego najpierw omówimy spotkania, które mają odbyć się dzień wcześniej. O 13:45 na Moulineux Wolverhampton podejmie Swansea City. Ekipa McCarthy’ego jest obecnie w fatalnej dyspozycji (pięć porażek z rzędu) i jeśli w meczu na własnym stadionie z beniaminkiem nie przełamie się i zdobędzie kompletu punków, to trudno sobie wyobrazić lepszą okazję do tego, by to w końcu zrobić. Swansea jest najsłabszą z drużyn, które awansowały do Premiership w ubiegłym sezonie „Łabędzie” zajmują 13. lokatę, gromadząc w ośmiu meczach osiem oczek. O 16:00 na Villa Park ekipa Aleksa McLeisha podejmie innego beniaminka – WBA. Drużyna z Birmingham w ostatniej kolejce poniosła pierwszą porażkę w tym sezonie (dosyć dotkliwą, bo aż 4:1) i będzie chciała wrócić do formy sprzed meczu na Etihad Stadium. Równo z tym spotkaniem odbędzie się mecz Boltonu z Sunderlandem. Dwie drużyny prowadzone są przez doświadczonych szkoleniowców, ale początek sezonu wybitnie im się nie udał. Sobotni przeciwnicy zajmują kolejno 18. i 17. miejsce w tabeli i coraz częściej da się usłyszeć komentarze, że zarówno Coyle’owi, jak i Bruce’owi skończyły się pomysły na grę zespołów. Na razie obaj trenerzy mają poparcie u swoich pracodawców, lecz nie wiadomo, kiedy i im skończy się cierpliwość. O 16:00 na St James’ Park przyjedzie Wigan Athletic. Zdecydowanym faworytem tego spotkania są gospodarze, którzy oprócz dwóch zespołów z Manchesteru nie ponieśli jeszcze w tym sezonie porażki i sensacyjnie zajmują czwartą lokatę w lidze.

O godzinie 18:30 rozpocznie się mecz Liverpoolu z Norwich. Drużyna prowadzona przez Kenny’ego Dalglisha konsekwentnie pnie się w górę tabeli i już tylko dwa punkty dzielą ją od upragnionego czwartego miejsca. Norwich zaś jest najlepszym beniaminkiem i po ośmiu spotkaniach może pochwalić się 11 punktami, które dają 9. lokatę. Liverpool w swoich ostatnich trzech meczach zdobył siedem punktów i bardzo dobrze zaprezentował się podczas ostatniej kolejki w meczu z Manchesterem United na Anfield (1:1). Główny atut „The Reds” to ofensywa. Luis Suarez jest dominującą postacią w ekipie z Liverpoolu. Carroll, który w meczu z United siedział na ławce, może partnerować Urugwajczykowi od pierwszej minuty. Nieocenioną wartość do gry i postawy na boisku wniósł do ekipy Dalglisha Steven Gerrard, który w ostatnim meczu zagrał już od pierwszej minuty. Na spółkę z Adamem będzie starał się kreować grę w ataku. Nieco gorzej ma się jednak defensywa „The Reds” i absencja Lucasa Leivy, który odpowiadał za grę w destrukcji i pomagał formacji defensywnej. Norwich w ostatnich czterech meczach zdobyło siedem bramek, lecz i w ich przypadku problemem jest obrona. Po ośmiu kolejkach podopieczni Paula Lamberta mają ujemny bilans bramek. Analizując ostatnie poczynania Liverpoolu, możemy się zgodzić, że po sobotnim spotkaniu bilans „Kanarków” ulegnie pogorszeniu.













