Derby Manchesteru dla „Czerwonych Diabłów”! Podopieczni Ole Gunnara Solskjaera zasłużenie pokonali Manchester City 2:0 po bramkach Anthony’ego Martiala i Scotta McTominaya. Arcyważne zwycięstwo w kontekście ligowej tabeli oznacza jednak jeszcze coś innego – na Old Trafford wraca nadzieja na lepsze jutro.
W futbolu wszystko może się zmienić na przestrzeni kilku tygodni. Jeszcze w styczniu Manchester United dostał od swoich lokalnych rywali lekcję futbolu. I to na Old Trafford w półfinale krajowego pucharu. Wtedy drużyna Pepa Guardioli w kilka minut trzykrotnie wpakowała piłkę do siatki Davida de Gei, a obrazkiem tamtego spotkania był Phil Jones ośmieszony przez Kevina De Bruyne’a.
Dzisiaj jednak Ole Gunnar Solskjaer może mówić o małej zemście. Jego zespół zagrał naprawdę świetne spotkanie i zasłużenie pokonał swoich rywali. Uważni w defensywie i przebojowi w kontratakach, „Czerwone Diabły” całkowicie zneutralizowały wszystkie atuty swoich rywali. Tylko jedna z drużyn chciała dzisiaj wygrać za wszelką cenę. Tylko Manchester United wyszedł dzisiaj na murawę z chęcią walki o każdy centymetr boiska. I opłaciło się, bowiem ekipa Solskjaera wypracowała arcyważne zwycięstwo nie tylko w kontekście ligowej tabeli, ale i całej przyszłości swojego klubu.
Otwierającą bramkę w tym meczu zdobył Anthony Martial, który wyjątkowo lubi trafiać przeciwko „Obywatelom”. Francuz w ostatnich tygodniach wywołuje naprawdę mieszane emocje. Momentami nieuważny i marnujący sytuacje, a później niezwykle skuteczny. Dzisiaj jednak widzieliśmy tę lepszą wersję Martiala, który w kluczowym momencie nie zawiódł swoich kolegów.
Wisienką na torcie dla fanów na Old Trafford było jednak trafienie Scotta McTominaya, który w doliczonym czasie gry wykorzystał kolejny błąd Edersona i posłał piłkę do siatki z dystansu. Czerwona część Manchesteru będzie dzisiaj świętować, albowiem było to jedno z najlepszych spotkań „Czerwonych Diabłów” od wielu miesięcy.
Bruno Fernandes nie przestaje zadziwiać
Chociaż Bruno Fernandes znakomicie wprowadził się do zespołu Ole Gunnara Solskjaera, to dopiero dzisiejszy mecz mógł służyć za realny miernik jego dyspozycji. Dotychczasowe świetne występy Portugalczyka miały wszakże miejsce w starciach z Club Brugge czy Watfordem. Dziś udowodnił jednak, że może być liderem zespołu nawet na tle tak mocnego przeciwnika. Jego otwierające podanie do Martiala przy pierwszym golu było dokładnie tym, czego w ostatnich miesiącach brakowało Manchesterowi United.
Więcej o genialnym początku 25-latka przeczytacie tutaj:











