Odbywające się w ramach 33. kolejki Barclays Premier League derby Londynu, w których zmierzyły się ekipy Chelsea i Fulham, zakończyły się remisem 1:1. Lepsze wrażenie pozostawili po sobie gospodarze – słaba postawa graczy „The Blues” z pewnością ucieszyła wysłanników Barcelony, którzy obserwowali spotkanie pod kątem nadchodzącego pojedynku obu drużyn w 1/2 finału Ligi Mistrzów.
Początek spotkania nie powalił nikogo na kolana. Obie ekipy rozkręcały się bardzo powoli. Zawodnicy często się mylili, nie byli w stanie skonstruować żadnej sensownej akcji. Częściej przy piłce znajdowali się gracze „The Blues” – nie potrafili jednak zbliżyć się do pola karnego gospodarzy. Próbę strzału z dystansu Obi Mikela lepiej przemilczeć…

„The Cottagers” całą swą energię poświęcili na konstruowanie ataków lewą stroną boiska. Większość piłek przechodziła bowiem przez Riise i Freia. Aktywny był też Dembele – jego dryblingi mogły się podobać. W 21. minucie ze skrzydła ładnie dośrodkował lewy obrońca Fulham. Norweg zauważył dobrze ustawionego Damiena Duffa. Ten zaś próbował strzelić na bramkę, ale nieczysto trafił w piłkę i w efekcie wyglądało to tak, jakby pomocnik gospodarzy zdecydował się ostatecznie na odegranie do któregoś z partnerów. Petr Cech nie musiał nawet interweniować. Kilka chwil później w krótkich odstępach czasu bramkę gości ostrzelali Dempsey i wspomniany wcześniej Frei. Amerykanin uderzył zdecydowanie zbyt lekko. Dużo większy popłoch w szeregi podopiecznych Roberto Di Matteo wdarł się za sprawą tego drugiego. 19-letni Szwajcar z niebywałą zuchwałością ograł trzech defensorów Chelsea, po czym oddał płaski, groźny strzał. Czeski golkiper „The Blues” z trudem wybił piłkę na rzut rożny.
W 33. minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Ryan Bertrand. Wolej w wykonaniu wychowanka Gillingham odbił się po drodze od ręki Stephena Kelly’ego. Przyjezdni domagali się „jedenastki”, skończyło się tylko na rzucie rożnym. Jeszcze przed końcem pierwszej odsłony spotkania Mark Clattenburg podyktował jednak rzut karny dla Chelsea. Dziesięć metrów od bramki Schwarzera na murawę padł Salomon Kalou. Arbiter dopatrzył się w tej sytuacji przewinienia Danny’ego Murphy’ego. Decyzja była chyba trochę zbyt pochopna – w Premier League przymyka się przecież oko na dużo ostrzejsze starcia… Do futbolówki podszedł Frank Lampard. Pewnym strzałem przy słupku nie dał szans golkiperowi „The Cottagers” na skuteczną interwencję. Mimo przewagi ekipy Fulham na przerwę w lepszych nastrojach schodzili zawodnicy Chelsea.
Tuż po wznowieniu gry czujność Schwarzera po raz kolejny przetestował Lampard. Anglik strzelił mocno lewą nogą zza pola karnego, ale próba ta okazała się minimalnie niecelna. W 52. minucie pod bramką Fulham w iście brazylijskich stylu dryblował Ramires. Swoją sambę wykończył uderzeniem. Zbyt lekkim, aby zaskoczyć golkipera gospodarzy.










