Podopieczni Martina Jola fantastycznie rozpoczęli rok 2012, ogrywając w drugiej połowie zespół Arsenalu Londyn w derbach stolicy 2:1. Arsene Wenger ma spory ból głowy, jego gracze po raz kolejny po strzeleniu bramki oddali bowiem inicjatywę rywalowi, który skrzętnie to wykorzystał.
Gospodarze spotkania ostatnie dwa mecze grali na wyjazdach, raz z drużyną Chelsea, a raz z „Kanarkami” z Norwich, oba zremisowali 1:1. Od samego początku sezonu oscylują w dolnych rejonach tabeli – przed tym starciem zajmowali 14. miejsce. Z ostatnich dziesięciu spotkań wygrali trzy, doznali również trzech porażek, a cztery razy podzielili się punktami z rywalami. W zespole Martina Jola nie mogli zagrać Mark Schwarzer, Zdenek Grygera i Simon Davies.

Drużyna z Emirates Stadium rok zakończyła optymistycznie, wygrywając 1:0 u siebie z Queens Park Rangers. Tym samym Arsene Wenger może się pochwalić znakomitym bilansem w ostatnich dwunastu meczach – jego zespół wygrał aż dziewięć z nich, dwa zremisował, a tylko jeden przegrał. Dzięki temu „Kanonierzy” plasują się na piątym miejscu w Premier League. Jeśli chodzi o absencje, to warto zauważyć, że lista nieobecnych jest dłuższa niż w innych zespołach ligi angielskiej, co staje się powoli ligową tradycją. Najistotniejsi piłkarze, którzy nie mogli wystąpić w tym meczu, to: Sagna, Andre Santos, Diaby, Wilshere i Vermaelen. Największą niespodzianką w składzie drużyny Wengera było wystawienie z konieczności Coquelina na lewej stronie obrony.
Pierwszą akcję derbów Londynu w 1. minucie stworzyli sobie goście, a konkretnie Gervinho, który uderzał z woleja prawą nogą, ale jego strzał był bardzo niecelny. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej miał kolejną niezłą sytuację w 9. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Van Persiego fatalnie jednak przestrzelił. W odpowiedzi dobrą okazję Bobby’emu Zamorze wypracował Moussa Dembele, jednak Anglik strzelił zbyt słabo, by pokonać Wojciecha Szczęsnego.
Kontrowersyjna sytuacja miała miejsce w 13. minucie spotkania. Van Persie zagrał do aktywnego Gervinho, a ten minął byłego „Kanoniera”, Senderosa, i padł na ziemię w polu karnym, ale gwizdek Lee Proberta milczał. W 21. minucie Ramsey dośrodkował miękko z głębi pola w „szesnastkę”, a Laurent Kościelny, który włączył się do akcji ofensywnej, uderzył głową i nie dał tym samym szans Stockdale’owi. Wydawać by się mogło, że środek obrony gospodarzy (Senderos, Hangeland) jest zestawiony w taki sposób, aby uniknąć goli straconych po uderzeniach głową, a jednak Francuzowi ta sztuka się powiodła, potrafił bowiem uwolnić się zupełnie spod krycia.
Chwilę później Arsenal w wielkim zamieszaniu mógł, a właściwie musiał podwyższyć wynik, a jednak jakimś cudem gracze z Craven Cottage uniknęli utraty bramki. Najpierw po podaniu Walcotta uderzał Ramsey, jego strzał obronił Stockdale, dobitkę zaserwował swojemu bramkarzowi naciskany przez Songa Sidwell, ale golkiper Fulham sparował piłkę na słupek. Gdy ta wyszła w boisko, Gervinho próbował jeszcze wbić piłkę do bramki, jednak kąt był zbyt ostry. 31. minuta to najlepsza okazja dla gospodarzy w pierwszej połowie. Bryan Ruiz przyjął piłkę na 40. metrze od bramki przeciwnika, zwiódł dwóch rywali, uderzył lewą nogą z 20 metrów, ale pomylił się nieznacznie.












