W drugim niedzielnym meczu 26. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Zagłębie Lubin zremisowało u siebie ze Śląskiem Wrocław 2:2. Dla gospodarzy dwie bramki zdobył Arkadiusz Piech, natomiast dla wrocławian Jiri Bilek (samobójcza) i Rafał Grodzicki.

Pierwsza groźna sytuacja w meczu zakończyła się bramką dla gospodarzy. W 15. minucie spotkania Aleksander Kwiek dobrze wypatrzył Piecha, który najpierw odebrał piłkę, a potem popędził w kierunku bramki i po otrzymaniu podania uderzył bardzo mocno płaskim podbiciem i efektownym strzałem pokonał bezradnego Kelemena. Osiem minut później Bertilsson zabrał piłkę Grodzickiemu i podał w uliczkę do Piecha, lecz ten trafił w boczną siatkę. Ta sytuacja była ostatnią groźną w pierwszej części meczu. W pierwszej połowie kibice zgromadzeni na trybunach oglądali przede wszystkim serie niedokładności po jednej i drugiej stronie.
Druga połowa była sporo ciekawsza w porównaniu do pierwszej. W 54. minucie było w Lubinie 1:1. Piłkę do bramki Zagłębia wpakował… Jiri Bilek. Po dośrodkowaniu jednego z piłkarzy Śląska Bilek wyskoczył najwyżej i wbił piłkę do własnej bramki, zdobywając gola samobójczego. Minutę później Śląsk grał w dziesiątkę. Czerwony kartonik za brutalny faul na Abwo ujrzał Dudu. W 66. minucie Piech zacentrował za mocno z lewej strony, ale Kelemen odbił piłkę i ta trafiła do Abwo, ten postanowił jednak podać do lepiej ustawionego Curto, który okropnie nieczysto trafił w piłkę i oddał koszmarny strzał. W 79. minucie Zagłębie objęło prowadzenie. Rymaniak świetnie dośrodkował na Piecha, który wyprzedził Grodzickiego w tempo, dołożył nogę i umieścił piłkę w siatce. Cztery minuty później zawodnik Śląska się zrehabilitował. Machaj dograł piłkę miękko w pole karne z rzutu wolnego, a tam Rafał Grodzicki uciekł pilnującemu go przeciwnikowi i precyzyjnym uderzeniem głową pokonał Rodicia. Wynik spotkania po tej sytuacji nie uległ zmianie i mecz zakończył się remisem 2:2. Wynik ten nie zadowala za bardzo żadnej z drużyn.











