Wisła Kraków nie dała żadnych szans Śląskowi Wrocław i pokonała go 3:0 w meczu 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Świetne spotkanie rozegrali Łukasz Garguła i Paweł Brożek. Śląsk Wrocław może się już powoli skupić na walce o utrzymanie.

Najskuteczniejszy napastnik kontra najlepsza defensywa. Spotkanie pomiędzy krakowską Wisłą i wrocławskim Śląskiem zapowiadało się jako jedno z najciekawszych wydarzeń 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Początek meczu zaczął się z lekkim wskazaniem na ekipę Stanislava Levy’ego. Wrocławianie dominowali w środku pola, a wiślacy liczyli na grę z kontry. Na stadionie panowała wyśmienita atmosfera. Zaprzyjaźnieni kibice obu drużyn tworzyli znakomitą oprawę dla tego spotkania.
W 11. minucie meczu dwie świetne okazje zmarnował Wilde-Donald Guerrier. Najpierw strzelił tuż obok słupka, a w kolejnej sytuacji znakomitą obroną wykazał się Marian Kelemen. Zawodnicy „Białej Gwiazdy” coraz bardziej się rozkręcali. W 17. minucie błąd komunikacyjny pomiędzy Rafałem Grodzickim i bramkarzem wrocławian wykorzystał Guerrier, który dograł piłkę do znajdującego się w polu karnym Pawła Brożka. Napastnik Wisły zgrał ją klatką piersiową do Łukasza Garguły, a ten długo się nie zastanawiał. Uderzył w kierunku bramki, futbolówka odbiła się jeszcze od nogi Przemysława Kaźmierczaka i wpadła do siatki obok zmylonego Kelemena. Śląsk próbował szybko doprowadzić do wyrównania, jednak niecelne uderzenie Tomasza Hołoty oraz strzały Sylwestra Patejuka i Marco Paixao nie mogły zaskoczyć golkipera Wisły, Michała Miśkiewicza. Dobrze spisywała się również obrona krakowian, która wszelkie piłki posyłane we własne pole karne szybko wybijała i nie pozwalała wrocławianom na skonstruowanie akcji.

Jeszcze przed przerwą błąd w ustawieniu Gordana Bunozy mógł wykorzystać Sebastian Mila, jednak kapitan Śląska nie sięgnął futbolówki posłanej w „szesnastkę” wiślaków przez Sylwestra Patejuka. Pierwsza połowa mogła się podobać kibicom. Szybkie akcje z jednej i drugiej strony nie przyniosły jednak efektu w postaci wielu bramek. Napastnik Śląska, Marco Paixao, miał swoje sytuacje, jednak żadna z nich nie była stuprocentowa.
Zawodnicy Śląska chcieli w drugiej połowie jak najszybciej wyrównać. Jednak już pierwsze minuty pokazały, że chyba zostali z tym nastawieniem w szatni. W 52. minucie piłka trafiła na dwudziesty metr do niepilnowanego Pawła Brożka, ten podał do Michała Chrapka, a pomocnik Wisły w piękny sposób dograł futbolówkę do wychodzącego na czystą pozycję Guerriera. Haitańczyk znalazł się sam na sam z Kelemenem, ale zamiast uderzać podał do Rafała Boguskiego, któremu nie pozostało nic innego, jak wpakować piłkę do pustej siatki. Minutę później było już 3:0. Piłkę zagraną przez Rafała Grodzickiego przejął Łukasz Garguła i znakomicie podał ją między obrońcami do ruszającego na bramkę Pawła Brożka. Napastnik Wisły nie dał w sytuacji sam na sam żadnych szans golkiperowi gości.












