Selekcjoner Hiszpanii, Vicente del Bosque, bronił swojej decyzji o wystawieniu Ikera Casillasa w bramce w meczu z Finlandią. Hiszpański trener twierdzi, że kibice nie mogą zapomnieć o tym, co ten zawodnik zrobił dla reprezentacji przez lata.
Iker Casillas to prawdziwa legenda reprezentacji Hiszpanii i Realu Madryt. Dla kraju wystąpił już 150 razy, a w klubie ze stolicy rozegrał prawie 500 spotkań, jednak ostatnie czasy nie są dobre dla bramkarza. Po konflikcie z byłym trenerem Realu, Jose Mourinho, w poprzednim sezonie stracił miejsce w składzie. Wydawało się, że po zmianie szkoleniowca na Carlo Ancelottiego „El Santo” wróci do pierwszej jedenastki, ale Włoch w pierwszych spotkaniach wystawił Diego Lopeza.

Media spekulowały, że Casillas może również stracić miejsce w bramce reprezentacji. Kandydatem do występu w pierwszym składzie był Victor Valdes, jednak sztab szkoleniowy zdecydował o wystawieniu tego pierwszego.
– Wszyscy trzej pokazali, że zasłużyli na grę. Iker, Victor i Pepe byli gotowi, jednak wybraliśmy Ikera, który grał w ostatnim meczu z Ekwadorem – powiedział były trener Realu.
Del Bosque chciał też tą decyzją załagodzić napięcia, które źle wpływały na harmonię w hiszpańskim obozie. Przed meczem nasiliła się wewnętrzna rywalizacja między Realem a Barceloną. Trener nakazał Xaviemu i Carlesowi Puyolowi zakopanie topora wojennego.











