Bayern Monachium jest w tym roku prawdziwą zmorą zespołów z Bundesligi. Tym razem bez szans był Werder Brema. Egzekutorami byli Ribery, Martinez, Robben, a dwie bramki dołożył Gomez. Gola samobójczego zdobył Gabre Selassie. Dla gości bramkę strzelił Kevin De Bruyne.
Początek pierwszej połowy nie miał zaskakującego scenariusza. Bayern od początku zaznaczał swoją przewagę, niemal nie dopuszczając do piłki podopiecznych Thomasa Schaafa. Pierwsze minuty upłynęły bardzo spokojnie i po początkowej dominacji wicemistrzów Niemiec w środkowej strefie boiska Werder zaczął szukać swoich szans, wyprowadzając nieco chaotyczne akcje. W 11. minucie Bayern mógł zmienić rezultat ze stałego fragmentu gry, jednak Werder całkiem przyzwoicie radził sobie w defensywie. Goście wraz z upływem czasu mieli coraz więcej do powiedzenia i starali się nie zamykać na własnej połowie.

W 20. minucie obie ekipy postanowiły rozgrzać bramkarzy. Niecelny strzał na bramkę Werderu oddał Robben, na co momentalnie odpowiedzieli goście, stwarzając groźniejszą sytuację, która skończyła się rzutem rożnym. Dwie minuty później mógł paść pierwszy gol dla Bayernu, jednak żaden zawodnik nie zamknął świetnego dogrania ze skrzydła. Nic jednak straconego. Piłkarze Bayernu stworzyli wzorcową akcję i po wspaniałym dośrodkowaniu Lahma świetnie zachował się Robben, strzelając pierwszą bramkę.
„Bawarczycy” się rozkręcili! Javi Martinez strzelił wyborną bramkę z rzutu wolnego w 29. minucie i w kilka minut Werder znalazł się w okropnej sytuacji. Po wznowieniu gry gracze Schaafa próbowali jak najszybciej nawiązać kontakt, lecz mimo chęci w ich poczynaniach brakowało precyzji. Mimo wszystko nie poddawali się i starali się stworzyć zagrożenie pod bramką Neuera. Po kilkuminutowej walce bremeńczyków wszystko powoli wracało do normy, gdyż Bayern znów w pełni kontrolował sytuację. Jeszcze w końcówce drugiej połowy mogło być 3:0. Piłkarze z Bawarii pogubili się jednak i piłka nie znalazła drogi do bramki. W 44. minucie Werder stracił Prödla, który ratował się faulem, co skutkowało czerwoną kartką. Pierwsza połowa zakończyła się spodziewanym wynikiem, który przyszedł piłkarzom Bayernu z dużą łatwością.
Druga połowa zaczęła się znów spokojną grą faworytów spotkania. W 49. minucie było już 3:0. Po dośrodkowaniu Gomeza fatalnie zachował się Gebre Sellasie, wbijając piłkę do własnej bramki. Zaledwie trzy minuty później Gomez zwiększył dorobek bramkowy Bayernu do czterech. Ribery dograł piłkę do Niemca, a ten dopełnił formalności. Strata kolejnej bramki zrzuciła presję z barków piłkarzy Werderu i postanowili powalczyć choćby o honorowe trafienie. Ta sztuka udała się w 58. minucie. Błąd w polu karnym popełnił Dante, tracąc piłkę, co spowodowało dogranie do niepilnowanego Kevina De Bruyne, który strzałem w stronę drugiego słupka umieścił piłkę w siatce. Dominujący w całym meczu gracze Bayernu uspokoili swoją grę, jakby byli zaskoczeni bramką dla Werderu.









